Thursday, December 17, 2009

Papu dla mózgu

tym razem szybko, bez mrocznych technik i osobistych przemyśleń :)

znalezisko, będące dla mnie nieustannie źródłem satysfakcji intelektualnej oraz nowej wiedzy.

wydaję mi się, że będzie to przyjemna pożywka dla waszych chłonnych mózgów, u których uczelnia zaspokaja tylko ułamek tej zabawnej potrzeby eksploracji świata i wszechświatów :)

dobrze się ogląda w komfortowych warunkach typu "blisko talerza z kanapkami z tuńczykiem" or "blisko butelki wina i dobrego tytoniu" or "blisko kawy, papierosa i łóżka".


enjoy

Saturday, November 28, 2009

GBT vs towarzystwo wzajemnej adoracji

Dziś nieco inna rozkminka, trochę nie pasująca do bloga, kolopaly.
od gambita o życiu na studiach.

Kiedyś, siedząc w pociągu stojącym na stacji w Lesznie, usłyszałem, jak za oknem rozmawia przez telefon dres. Wyglądał mniej więcej na 25 lat, ubrany był jakby wracał z dyskoteki, a z rozmowy usłyszałem:

"Wiesz, ja pierdole studentów, wiekszosc z tych, których poznałem zachowuje się jakby mieli 16 lat, byle się najebać, coś rozjebać i uciec przed konsekwencjami, takie dzieci, wiesz... nie, nie wpadnę."

Uśmiechnąłem się wówczas. "Kolejny śmieszny typ myślący stereotypami" pomyślałem.

Dziś jest sobota. Sobota po imprezie w moim domku. Taki klasyk.

Różniący się od standardu tym, że o 11 rano wbiła do owego domku jego właścicielka. A impreza była duża.

w ramach wyjaśnienia:
imprezy w domku, w którym mieszkam odbywają się niemal codziennie. na 3 lata studiów w tym smutnym jak pizda mieście 2 lata przemieszkałem właśnie tutaj. w zeszłym roku też była impreza o tej porze roku, też duża (andrzejki się okazja nazywa bodajże). współlokatorzy poszli do właścicielki, mówiąc: "dziś będzie impreza. duża.". owa starsza kobieta również wbiła "dzień po". ale o 16. Rzekła: "posprzątajcie tylko, obudźcie gości i wynieście te butelki"

a to suka.


tegoroczna ekipa postąpiła nieco inaczej.

owszem, współlokatorka poszła do właścicielki dzień wcześniej. nie poinformowała jej jednak o imprezie, powiedziała tylko coś, co spokojnie można sparafrazować jako "pojawiła się pleśń u mnie w pokoju ty dziwko". Nie wiem jak z tą dziwką, ale skoro właścicielka wracała do domu z płaczem to coś w tym jest heh.

OK

11 rano, wbija właścicielka. Współlokatorka, która z nią wczoraj rozmawiała usłyszała: "Masz czas do połowy grudnia, żeby się wyprowadzić, goście do 22 żeby stąd wyjść."

a to suka.

Efekt tego jest taki, że na chwilę obecną, na 11 osób tu mieszkających chce się wyprowadzić 8.

bo przecież stara to suka.

heh, jakże prawdziwe okazały się słowa dresa z Leszna.

pozdro dla dorosłych studentów.



PS. Na współlokatorkę, która wyleciała z mieszkania była umowa z neostradą. 700 zł kary - "zrobimy zrzutę" ??? Hahaha, nie, Karolino, nie zrobimy zrzuty :)

Sunday, September 20, 2009

Technika zanpakutō

Otakultyzmu ciąg dalszy. Jeśli masz zamiar potraktować ten how-to poważnie, nie odpowiadam za ewentualne skutki uboczne, takie jak niestabilność emocjonalna i ewentualne choroby psychiczne.

W sumie, ten artykuł powininen powstać jako pierwszy, gdyż jest on jako tako podstawą praktyk z tą dziwną ścieżką magijną.


Do rzeczy.

Zgodnie z tym, co stworzył pan Tite Kibo, zanpakutō to alter ego osoby, dzięki ćwiczeniom i praktyce o coraz większej mocy, a jednocześnie uległe i poddane osobowości głównej (postać miecza), która staje się silniejsza dzięki posiadaniu takowego. Patrząc na typowy paradygmat magii chaosu, można uznać, że zanpakutō to bardzo silny serwitor, w odróżnieniu od klasycznych przykładów tworzony i rozwijany latami.

Rozwój zanpakutō można podzielić na kilka etapów:

1. Stworzenie zanpakutō

Podobnie jak w przypadku servitora, przydatny jest tutaj materialny container i niezbędny jest wysoki poziom reiatsu, którym ten container zostanie nasycony. Ów pierwszy etap - w moim przypadku - różnił się od tworzenia serwitora tym, że nie nadałem zanpakutō imienia, nie stworzyłem jego formy wirtualnej**

2. Praktyka z zanpakutō

Ten etap zależy od pojemnika na nasze zanpakutō i jest podobny do pracy z fetyszem w Liber KKK. Głównym celem praktyki jest stworzenie więzi z zanpakutō, zarówno z jego formą duchową ** jak i materialną. Podczas tego etapu forma duchowa zanpakutō powinna ulegać wzmocnieniu, pojawiać się w wizjach i snach, przy oddzieleniu posiadacza od zanpakutō wyzwalać się będą negatywne emocje.

3. Zwiększanie możliwości zanpakutō

U mnie trwało to kilka miesięcy, nie wiem jak będzie w twoim przypadku. Jeśli będziesz prawdziwie praktykować ze swoim zanpakutō, po pewnym czasie ujawni ci się jego forma wirtualna. Bardzo ważne jest, żeby jej nie tworzyć - musi pojawić się "sama z siebie", jako efekt ewolucji zanpakutō w podświadomości właściciela. Forma wirtualna zanpakutō jest w stanie porozumiewać się z właścicielem, zwiększa jego potencjał energetyczny i możliwości percepcyjne, może mieć również dodatkowe właściwości, w moim przypadku likwiduje nadmiar myśli, pozwala się uspokoić i skupić.

3. Praca z formą wirtualną

Ten etap jest nad wyraz podobny do idei Tite Kibo - musi nastąpić oddzielenie się właściciela od zanpakutō poprzez usamodzielenienie się drugiego. Najpierw musisz poznać jego imię, następnie dokładne możliwości i w końcu sposoby pracy z taką oddzieloną formą. Jak najbardziej pasuje do tego etapu słowo shikai - fuzja wstępna.

i tutaj zakończę tą notkę z wiadomych względów - wkrótce napiszę o permutacji techniki bankai z wykorzystaniem zanpakutō.

Powodzenia


* container = przedmiot, który zostaje nasycony reiatsu.

** postać/forma wirtualna = pojawiająca się w wizjach, snach, LD, medytacjach forma zanpakutō odmienna od materialnego pojemnika, zdolna do komunikacji.

*** postać/forma duchowa = forma reiatsu (czynnik energetyczny) podległa formie materialnej, zazwyczaj identyczna z materialnym containerem.

Friday, July 10, 2009

Minuta moich myśli

Wiem, że mam przynajmniej jednego czytelnika, podobno - może więc wezmę się poważniej za vortex?

Oszalałeś

To był dziwny dzień. Jeden z tych, które przenoszą kia kilkanaście lat świetlnych dalej, jeden z tych, które pozwalają zrozumieć doświadczenia z "minus jakiś czas". Samo to nie byłoby na tyle dziwne, jest to dość powszechne.

Dziś zadziwiła mnie rozpiętość czasu, z którego doświadczeń wnioski dotarły do mnie dopiero dzisiaj.

Dziś podczas medytacji ujrzałem wiele istot, które znałem... Które niegdyś tworzyły element elementu o numerycznej wartości 273 bądź też określały się jako jego wsparcie.

To dziwne uczucie. Samsara?

Psychomachia. Taka inna i dziwna, walka pomiędzy ningenem a aniołem, jeden chce układać życie ningenowi, drugi pragnie doświadczać.

Istotą tej walki jest to, że pierwszy dożyje sędziwego wieku opowiadając wnukom o swoim życiu, drugi spłonie gdy doświadczy prawdziwego płomienia. Jest o co walczyć. ?

Nierozłączny element ludzkiej natury: "co by było gdybym wybrał inaczej?". Powroty do przeszłości, buddyści określają to bodajże jako cierpienie, nie wiem - nie jestem buddystą i cierpieniem tego nie określam. Byłoby to cierpieniem gdyby wywoływało negatywny stan świadomości... A tutaj - tylko ciekawość.

Everything is sooo futile, so why don't have some fun?

idę gdzieś.

Tuesday, July 7, 2009

Historys Strongest Disciple Jin

Jeden kieliszek, drugi kieliszek, trzeci kieliszek.

Z chrzestnym, który nie pamięta de facto mego imienia i ojcem, który ma wyjebane jak ja po imprezie w Hueco Mundo.

...

Czytam akapit, który napisałem. Świadczy on o poziomie, na który spadłem, o MAI która mnie pochłonęła... a raczej pochłonęła cząstkę mnie, tą odpowiedzialną za funkcjonowanie istoty o imieniu X, legitymującą się imieniem Jakub.

Dzisiejszy dzień sprzyja takim kontemplacjom.

22 rok życia skończony, dziś o 4:39 rozpoczął się magiczny, 23, sprzyjający transgresji.

Sprzyjający... Temu twierdzeniu zaprzeczają genialni okultyści, niegdyś będący dla mnie wzorem, dziś - lekcją, w jaki sposób nie postępować i kim się nie stać.

Smutne.

Młodość kończy się wcześnie. Wcześniej. Jeszcze wcześniej.

Współczesny okultyzm polega na wytłumaczeniu, jak działać, żeby odnaleźć się w społeczeństwie ningenów, zdobyć tamże pozycję i osiągnąć sukces.

Co za bullshit, znów:

Smutne.

Moja rodzina ogląda pogrzeb Micheala Jacksona.

Od dawna spoglądam na nich jak na przedstawicieli innej rasy, hah, każdy z was zapewne również.



"Życzę Ci więcej cierpliwości wobec mnie"

a zatem

OTWÓRZ OCZY
I
PRZESTAŃ ŻYĆ WARTOŚCIAMI NINGENÓW



...

to nie pomaga.

ale masz prawo nie rozumieć, moja niedoskonałość, o czym wiesz dobrze Tabionie, polega na tym, że nie potrafię wyjaśniać i prowadzić ścieżkami "oświecenia"/"duchowości"/"wyjebane".

jeśli nie muszę tego robić jestem szczęśliwy.

jeśli mogę, również.

jeśli muszę, nie.

Dziwna ta notka. Ta kontemplacja. Taka osobista.

Czwarty kieliszek, piąty kieliszek, szósty kieliszek.

Jestem nadal trzeźwy.

Rodzinka odchodzi, pogrzeb się skończył, LOL.

siódmy kieliszek.

Koniec vodki.

Niechaj odejdą.

Brakuje mi tego zrozumienia, którego nie trzeba było manifestować werbalnie, tego "mhm", które niosło ze sobą coś więcej niż "mhm".

Jestem trzeźwy.

Oni nie.

...

Jeśli tylko nie mam kuli u nogi jestem potężny. Jeśli kula u nogi staję się skrzydłami jestem potężny. Jeśli kula u nogi pozostaje kulą u nogi jestem słaby.

ALE

Kula u nogi czyni silniejszym, taka jest i była jej funkcja.

Kto pojmie..?

wypowiedziane z mocą:

Niechaj nadejdzie wagon fenomenów, amen.

7


wyjątkowy dzień zaprawdę

dlategoż ponownie

WAGONU FENOMENÓW

z okazji rocznicy narodzin jin'a

xaos

Sunday, June 21, 2009

Kontemplacja (archiwum sanctum.pl)


Ostatni artykuł z serii "archiwum sanctum.pl". Tym razem nie opisuję żadnych technik, taka tam kontemplacja.



KONTEMPLACJA

Całonocne picie vodki z 248, następnie dzień-w-pociągu i dom.

Dom jednorodzinny, zazwyczaj pełny studentów, dziś - zamieszkany tylko przeze mnie.

Więc trawa, las, marlboro light, zimna coca cola i lotos.

Zamykam powieki.

Drugie.

Z wczorajszych szkarłatnych fal nie pozostało nic.

Z dziwnych drgań światła w nocy również.

Teraz jest spokojnie... nie. Nie do końca.

Spokój, który obserwuję jest spokojem źdźbła trawy na łące, która za kilka minut zamieni się w pole bitwy.

Hm, lipa. Bez zależności podmiot - przedmiot, nie jestem w stanie zdefiniować, czym jest to "źdźbło" ani co będzie tym, co metaforycznie nazwałem bitwą.

Ani też, czy tak jest w istocie - po prostu konotacja, jedyna, która wydaje mi się rozsądna.

Podnoszę powieki. Maya, ningeni - to wszystko istnieje i porusza się podług jakiegoś dziwnego rytmu, melodii popełnionej przez szalonego kompozytora. Medytacja, która miała dawać spokój, przynosi zjebaną niepewność co do tego, co się dzieje, gdzieś w głębi.

Przeklinam swój mózg, za to, że nie jest w stanie percypować sygnałów w pełni.

Zakładam słuchawki. "Antimatter - God is coming".

Przechodzę w asanę smoka.

Znów to uczucie. Znów czuję się, jak w chwilach gdy używam techniki "Bankai"*. Mija.

Wstaję, idę do domu.

Siadam przed komputerem.

Będę tu sam do poniedziałku. Sam?

"Jest w Tobie tyle istnień. Podziwiam i kocham Cię za to" rzekł Tab.

Niebawem opuszczę ten kraj, to miejsce, razem z nim zapewne ten stan świadomości.

Siadam na środku pokoju w półlotosie, rysuję nad sobą Razielowski potrójny trójkąt ewokacji, utrzymuję go i wprowadzam się w trans.

...

kiedy jest w Tobie wiele istnień, masz trzy wyjścia: pozostawić jedno, zlikwidować/wycofać pozostałe, oszaleć lub doprowadzić do momentu, w którym utworzona zostanie płaszczyzna porozumienia pomiędzy nimi.

"Czuję się jak Jahar" rzekł Ophiel.

brak morału. (?)

---

Technika Bankai (archiwum sanctum.pl)

ciąg dalszy archiwizacji sanctum.pl

TECHNIKA BANKAI


Geneza
Pomysł oczywiście wzięty z Bleach'a, nie sugerujcie się tym - albo sugerujcie. To jest skuteczne.

Wymagania:
- 1-2h czasu dziennie na praktykę
- Doświadczenie w medytacji.

Bankai = Release (Uwolnienie) (czasem tłumaczone jako "Fuzja idealna")

Prostym językiem podług modeli:

Model Psychologiczny - poprzez użycie techniki Bankai na osobę zostaje nałożona autohipnoza likwidująca wszelkie lęki, dająca 100% pewności siebie oraz uplastyczniająca rzeczywistość postrzeganą. Zwiększone zostają możliwości psychiczne i fizyczne takiej osoby.

Model Energetyczny - technika Bankai kumuluje cały potencjał energetyczny w centrum (hara), po czym uwalnia ją stamtąd równomiernie silnym strumieniem po całej sieci energetycznej ludzkiego ciała.

Model Spirytualny - nasze cząstka duchowa (dusza, kia, wtv) uwalnia swój potencjał wpływając na możliwości ciała.

Na potrzeby pracy przyjmijmy, iż Bankai uwalnia pełen potencjał energetyczny naszego KIA likwidując po części cenzor psychiczny. Bankai przypomina stan berserku, jednakże w przeciwieństwie do niego jest całkowicie opanowany przez użytkownika.

I - Berserk

Znajdź miejsce w którym możesz poćwiczyć fizycznie jakikolwiek rodzaj walki, choćby miało to być uderzanie kijem o drzewo. Ćwicz tak długo, aż przestaniesz kontrolować swoją siłę i to co robisz, możesz do tego użyć jakiejkolwiek emocji lub zapalnika w postaci pojedynczej myśli. Praktykuj regularnie (=codziennie), aż do momentu, kiedy będziesz mógł wprowadzić się w ów "szał" bez żadnego problemu.

II - Opanowanie Berserku

Gdy opanujesz krok I, podczas ćwiczeń w berserku dodawaj elementy, które będą wynikały bezpośrednio z Twojej akcji - nie z automatyki szału.
Przykładowo, w środku praktyki opanuj się na pół sekundy tylko po to, aby dodać uderzenie z lewej strony, po czym wróć do szału.
To najżmudniejszy fragment ćwiczenia całej techniki, kończy się bowiem w momencie, gdy szał zejdzie na drugi plan - czytaj: kiedy go opanujesz i mimo jego istnienia będziesz wykonywał kontrolowane akcje. Brzmi jak coś niemożliwego (zapanować nad sobą podczas szału, w którym sie nad sobą nie panuje), ale jak wyniknie z Twojej praktyki - da się to zrobić.

III - Zmiana płaszczyzny - opracowanie techniki

Medytacja i kontemplacja - oto ten krok. Siądź w asanie smoka, wywołaj berserk opanuj go natychmiast i skup się na wizjach. Musisz odnaleść możliwości użycia tego, co do tej pory opracowałeś. Czy przyda się tylko podczas walki? Czy może na egzaminie również? Czy zwiększa on Twoje możliwości fizyczne czy również psychiczne? W jakim stopniu jest przez Ciebie opanowany? W jaki sposób możesz wykorzystać potencjał, który Ci on daje?

Medytacje nad tymi pytaniami zajmą Ci trochę czasu, ale bez nich nie stworzysz finalnej formy techniki Bankai, która jest zawsze indywidualna.

IV - Forma i zapalnik

Znasz już Możliwości. Teraz opracuj Zapalnik (= nlp Kotwica), który włączy w Tobie Bankai w danej formie.

V - Doświadczenie

Musisz je nabyć. Dopiero po kilku-kilkunastu udanych akcjach z wykorzystaniem techniki Bankai, możesz nabyć świadomość, że umiesz z niej korzystać.


Wskazówki

- Jesteś jednością z techniką (ta technika jest Tobą - ty jesteś tą techniką)
- Technika wywołuje wyczerpanie fizyczne - podobnie jak sam berserk (wykorzystuje duże pokłady energetyczne)
- Nad techniką pracujesz sam, cały tekst jest wskazówką i nie traktuj go w 100% poważnie. Jesteś magiem.

Autodobór Technik (archiwum sanctum.pl)


Niebawem zniknie sanctum.pl, stwierdziłem, że nie chce pracować mi się nad tą ideą, tak więc w ramach szatana oto zarchiwizowane trzy wnoszące cokolwiek arty. Oto pierwszy.


AUTOMATYZACJA DOBORU TECHNIK

witaj

...

tyle w ramach powitania, do rzeczy.

pierwszą umiejętnością, jakiej dzięki mnie się nauczycie będzie automatyka doboru technik magijnych. w Liber KKK umiejętność ta była niezbyt słusznie nazywana magiją wysoką, de facto jest naturalnym systemem posługiwania się magią przez maga.

"automatyka" implikuje odruchowe wykonanie techniki odpowiadającej okolicznościom. jest to dość proste jeśli chodzi o techniki psychologiczne/nlp, mniej jeśli chodzi o magię*.

teoria jest tutaj mało istotna, nie mam zamiaru wyjaśniać systemu z perspektywy każdego modelu magijnego czy n perspektyw, każdy niechaj przeanalizuje to przez swój paradygmat i przyjmie jako skuteczne bądź nie przyjmuje tego, gdyż kłóci się to z jego zasadami.

w każdym razie - wytłumaczę to na przykładzie.

Autmatyczna Sferyczność Wizualna

wymagania:
- Poznane podstawy Aikido lub innej sztuki walki wykorzystującej sferyczność.
- Umiejętność wizualizacji z otwartymi oczami
- Przekroczony strach wobec zagrożenia
- Wypracowana podzielność uwagi

Technika ASW jest techniką stricte bojową. Działająca tworzy wokół maga widzialną kulę będącą wszystkimi możliwościami sfer, po których porusza się mag podczas walki.

Klasyczny sposób wywołania takiego efektu jest niepraktyczny, zbyt wiele czasu zajmuje wywołanie tak skomplikowanej wizualizacji przy jednoczesnym skupieniu się na przeciwniku.

ASW odpalane jest automatycznie, zapalnikiem jest fala adrenaliny.

I

Pierwszą rzeczą, jaką musisz opracować to wizualizacja półprzezroczystej kuli z centrum w Twojej harze. Możesz zacząć od uczynienia tego podczas medytacji, następnie np. w autobusie przy zamkniętych oczach. Kiedy pojawi się kula, otwórz oczy utrzymując wizualizację. Praktykuj to tak długo, aż wizualizacja przynajmniej częściowo nie pozostanie odczuwalna przy otwartych oczach. Następnie, korzystając z podzielności uwagi staraj się przywoływać tą wizualizację np. podczas rozmowy, działania na komputerze, biegania, jazdy rowerem itp itd, do momentu, gdy będziesz w stanie utrzymywać tą wizualizację będąc jednocześnie silnie skupiony na czymś innym. Gdy nabędziesz to umiejętność, przejdź to punktu II.

II

Przerwa. Uczyń ją. Nie przyzwyczajaj umysłu do ciągłego wizualizowania. Tydzień przerwy jest wymagany do stworzenia zapalnika.

III

Zapalnik. Szukaj sytuacji wywołujących w Tobie adrenalinę, ciemnych opuszczonych budynków w nocy, dużych wysokości, jakichkolwiek sytuacji, które Twój mózg odbierze jako zagrożenie i natychmiast przywołuj wizualizację kuli. Ta praktyka jest żmudna i wymagająca, tymbardziej, że wymaga ciągłego poszukiwania. Ale Ty jesteś magiem. Dasz sobie radę.

IV

Wizualizacja działa, nawet gdy robisz coś innego, odpala się w momencie zagrożenia, nie znika dopóki zagrożenie istnieje i nie przeszkadza w percepcji wzrokowej. Teraz musisz to wykorzystać. Nie pozwolisz przeciwnikowi przejść przez barierę kuli, chyba, że uczyni to za pomocą Twoich rąk. W tym momencie podstawowe techniki walki przybierają na szybkości skuteczności i elegancji.

V

Dodatki. Możesz swobodnie przyporządkować ASW jakiekolwiek inne właściwości magijne, choćby przywracanie równowagi energetycznej lub uspokajanie umysłu. W tym momencie technika staje się mniej bojowa, bardziej stabilizująca. Permutacji może być wiele. Znasz je. A jak nie - to poznaj.

...

Znasz już jedną technikę "A". Analogicznie postępujesz przy jakiejkolwiek innej - dopracowujesz ją do perfekcji, włączasz "działanie w tle", abyś był w stanie ją wykonać "na drugim planie", szukasz zapalnika przy którym ją czynisz do momentu zakotwiczenia, uczysz się efektywnie to wykorzystać.

Tyle na początek. Postaram się, żeby następne notki były ciekawsze.



* Zasada Lampy Alladyna, znana użytkownikom sigili i goecji ("każde życzenie może zostać zinterpretowane dowolnie")

Friday, May 8, 2009

Hueco Mundo 30.IV-2.V 2009


Kolejny zlot minął. Zacne grono, zacne dyskusje, zacna atmosfera.

Nie chcę mi się pisać, więc ograniczę się do kilku zdjęć, joł. Nie upamiętniłem większości ludzi, wydarzeń, miejsc i czynników, gdyż aparat stał się fnordem na te kilka dni, jednakowoż:


tak ułożone ognisko rozpalaliśmy godzinę, bez efektów

tak ułożone ognisko rozpaliło się natychmiast

mistyczny czajnik z Hueco Mundo, tworzy wodę nieśmiertelności.


poranna medytacja magów xaosu

toiletpaper shinobi


pot shinobi


dobek shinobi
(jego mózg nie zmieścił się na zdjęciu)


następny zlot zapewne już w czerwcu
stay tuned

Sunday, April 5, 2009

Przełom

Vortex stanął.

Zarówno reiatsu, wirujące KIA, jak i ten – cybernetyczna manifestacja eksperymentów Ophiela ze świadomością.

To dość zabawne, albowiem obserwowałem to. Wzmocnił się ten niezależny-od-ego element umysłu, jeden z niewielu 118 aspektów OPHIELA, które nie przepadły.

Obserwowałem to z niejakim rozbawieniem, chociaż nie była to jedyna emocja odczuwalna przez upadłego, podobnego szarym ludziom anioła.

Obserwowałem powolny upadek, zaprzeczenie wcześniejszym… dokonaniom? Pod pewnym względem.

Obserwowałem to z niejakim smutkiem, powodowanym przez bezsilność mnie jako obserwatora.

Otoczony przez wrogów Pana niczym wróg Pana się stałem.

To ciekawe, gdyż nie byłem jedynym.

Sprzężenie, którego doświadczałem bytując z Tabionem zniknęło, zniknęła mobilizacja i radość z faktu, że owa magiczna hiperprzestrzeń po której podróżujemy jest przez nas samych tworzona.

Transgresja przestała mieć cel bytu, skończyła się cierpliwość, wyczerpała się siła.

Jednakowoż nie może się wyczerpać coś, co jest nieskończone.

Demony śpią na pustyni.

Hahaha demony.

Kiedyś miałem władzę nad demonami, P E E L, były mi posłuszne.

Dziś słyszę tylko szyderczy śmiech.

 

zmiana zmiana zmiana

Najpierw nadeszły symbole.

Następnie fenomeny Apophisa.

Odczytałem symbole.

Wszyscy odczytaliśmy symbole.

Doznaję nowej ery.

Znów widzę wyraźnie.

Zostałem napełniony światłem.

Aspekty Ophiela odzyskują moc sprawczą.

Ozyrys nadchodzi rozświetlając mroki Otchłani, do której został wrzucony Ophiel.

 

Era Apophisa została zakończona.