Monday, December 27, 2010

bluzg



śmieszne. pokażesz łysym małpom swoją wesołą i fajną maskę i małpy cię lubią.

jednakże gdy strumień twoich myśli zmieni się w nieco mroczniejszy, bo przecież to myśli - a maska to maska, nagle okazuje się, że

małpom się to nie podoba
że cię nie lubią takiego
że je wkurwia to
że powinieneś się ogarnąć
że on-znowu-jest-taki-zjebany
że (za plecami milion słów)
że ale-nie-mówmy-bo-może-usłyszeć
że co się stało??

NIC SIĘ KURWA NIE STAŁO PO PROSTU NIE ZAWSZE JESTEM JEBANYM WESOŁYM KLAUNEM I WEŹ SIĘ ODPIERDOL!

powinienem im tak powiedzieć. ale dywagacje na blogu vs pobłażanie wobec małp to dwie różne sprawy.

nie czują się komfortowo, bo widzą inną maskę, a z tą poprzednią było im lepiej!

i nieistotne czy tobie jest akurat z tym dobrze, bo w czymś ci to pomaga, pozwala ogarnąć wiele rzeczy albo po prostu wycofujesz się do innych sfer i samo to że ktoś ci przeszkadza zakrawa o świętokradztwo. to nieistotne. nieistotne jest to co się dzieje w Tobie, bo skoro nie odpowiadasz na pytanie "co się stało?" (bo nic się nie stało, ja tak istnieje!) to coś ukrywasz i pewnie blablabla

gdybym mówił małpom to co naprawdę czasem myślę, to pewnie bym został sam bardzo szybko. może.

nie żebym sam nie był łysą małpą, owszem! ale zdolność obserwacji i wrodzona wyjebka na to "jak jest i powinno być" wywołuje we mnie różne uczucia, od zupełnego kołopały, po agresję jakąś dziwną.

każdego jebanego dnia szkolę się w akceptowaniu wyborów innych, choćby bolały tą małpiatą część mnie, nie pasowały mi strasznie i byly dla mnie absolutnie nieakceptowalne. akceptowaniu tak po prostu i nie opiniowaniu do czasu bezposredniego ataku na mnie. staram się jak mogę. i udaje mi się! uważam to za rzecz wartą wysiłku, kilku wybrańców też.

ale wiele osób nie.


chyba zacznę być bardziej szczery i otwarty. w sensie bez chowania rzeczy, które "mogą zaboleć". nigdy nie byłem dobry w chowaniu swoich prawdziwych myśli, ale czasem uważałem to za "rozsądne". chyba czas to ograniczyć.

choćby się to miało skończyć samotnością, dam radę i sam tak naprawdę nie będę.

...

ktoś się ucieszy, to pewne.

bo robię to co powinienem zrobić już dawno temu.

FLOW, M!

...

publikuj posta? czemu nie wlasciwie. ale pamietaj, zeby nie wierzyc w nic co czytasz.


on przechodzi przez 118 otz chiim. może przełom?

Tuesday, December 21, 2010

nie czytaj

dzisiaj dwa hip hopy. z lyricsami. dla mnie istotne, może. jak nie lubisz to nara.




Po pojebanej nocy z tępym świtem się ścieram,
Już nie wiem czy zaczynam żyć czy przestaję umierać.
Musisz kimś innym być, tak mówili mi nie raz i jeśli mam się kiedyś zmienić to teraz
I czuję w środku to, i czuję w środku to, i czuję w środku to, i czuję to...
Nie raz plułem miłości w pysk, lekko przypalałem petem.
Życie co nie ma kolorów jeśli nie ma tabletek,

Taki sadomasochizm byle by nie było lepiej, bo nie może mi być za dobrze przecież.
Już nie potrafię się odnaleźć, jeśli znajdę to przeklinam,
Takie rzeczy się wybacza, ale nie zapomina,
Rodzina, gdy puszczają hamulce ja nie znam zasad,
Kiedy ona mnie wkurwi, gdzieś zatraca się klasa.
Znowu przepite popołudnia, telefony do Basa.
Z czasem płomień chęci we mnie wygasa.
Nie raz obiecywałem, że będzie inaczej,
Nie wiem czy w ogóle będzie
, sam się chyba tracę.

Wiesz poza tym co jest wokół, sam na sam w pokus toku.
Walki mroku by w tym gównie móc odnaleźć spokój.
Stres i nerwy zżerają każdy zmysł wiesz,
Każdy dzień zwiększa dreszcz przed tym co nieznane też,
Już przed sobą bo nie zawsze świadom siły która tkwi we mnie,
Od pierwszej chwili zawieszony pomiędzy tymi co się mylili.
Wszystkie ciosy zgubne, skutkuje to okrutnie,
Przez co do życia wprowadzam kolejną rundę z samym sobą
bo już nie wiem czy idę właściwą drogą,
Skoro jedyne czemu stawiam czoła to kłopotom i problemom.
Sam winien sobie za to co widzę i temu kiedy już się odzywam to krzyczę.

Witam kolejny dzień,
Witam kolejny dzień, tak jak go przywitałem wczoraj,
Nietrzeźwym spojrzeniem na butelki po alkoholach

I wiem, że zanika to, to czym jest samokontrola.
Robiąc do tyłu ten krok żeby tylko nie być ponad
I już pomału mam dość przed samym sobą się bronić
Dlatego im więcej pije coraz mniej mnie to boli.
Staram się powstrzymać złość,
W głębi moich paranoi, lecz ciągle zawracam bo nie potrafię znaleźć ostoi
Wciąż tracę więcej niż miałem dzisiaj, ja to wiem.
Nie chcę współczucia od was, krokodylich łez.
Drążę ciągle ten tunel, którym będę szedł,

I czy to z jakimś wsparciem czy też bez. 


...

i drugi. istotniejszy? może.












Zbyt zaufałem lufce i zwiniętej stu złotówce,
odpowiedź przyszła w jednej sekundzie na porodówce,
Zachodni wiatr przewiał myśli w chorej makówce,
jak halny co dla górali kończy się i samobójstwem.
Walka z lustrem, z cieniem, z demonami
dla tych co zwierzą, tym co zwą go imionami,
co mówi językami wszystkimi, chodzi nocami zimnymi,
co ukrywa się gdzieś po między innymi.
Widzieli go raz, siedział na kamieniu drzemał,
spojrzeniem kamienował, oddechem powalał drzewa,
był Adam i Ewa i On podobno,
nawet gdy jest ciemno na tarczy noszę godło,
pode mną siodło, (jadę tam gdzie horyzont)

Ref.

Gdy to usłyszysz, to zabije mocniej serce w piersi twej,
w tej ciszy co spowija nocą wszystkie moce dobre i złe.
Gdy to usłyszysz, to zabije mocniej serce w piersi twej,
w tej ciszy co spowija nocą wszystkie moce dobre i złe.
Te dobre i złe
Te dobre i złe
Te dobre i złe
Te dobre i złe

Siedzę w parku na ławce i obserwuj pościg,

gonią ku szczęśliwości ludzie dorośli,
wrośli w kult zazdrości wciągnięci w zawiłości,
zmęczeni mieszkańcy planety Ziemi.

Dla jednych czas się żenić, dla innych czas umierać,
a tak czy inaczej tylko tu, tylko teraz,
los poniewiera, ja mam futerał i mam broń,
nie pójdę na dno choć pewno nie będzie łatwo.
Nie zawsze światło pada na drogę przed Tobą,
skurwiele gonią za tobą, mam w sobie bombę jądrową,
i tak powoli ich gonitwę zmieniam we własną modlitwę.
Przedzieram się przez sitwę.

...


i tyle.

Friday, December 17, 2010

Road to *E*scape *C*hamber *2*



bardzo lubię...

img2391:



img 2392:


img 2393:



i jeszcze świetliściej.

w sumie to cieszę się, że zostałem sam na ten weekend. bless.

Wednesday, December 15, 2010

ludzie



'I skierowałem umysł swój ku temu, by zastanawiać się i badać, ile mądrości jest we wszystkim, co dzieje się pod niebem.

To przykre zajęcie dał Bóg synom ludzkim, by się nim trudzili.

Widziałem wszelkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem.

A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem.

To, co krzywe, nie da się wyprostować, a czego nie ma, tego nie można liczyć.

Tak powiedziałem sobie w sercu:
"Oto nagromadziłem i przysporzyłem mądrości więcej niż wszyscy, co władali przede mną na Jeruzalem, a serce me doświadczyło wiele mądrości i wiedzy. I postanowiłem sobie poznać mądrość i wiedzę, szaleństwo i głupotę. Poznałem, że również i to jest pogonią za wiatrem,bo w wielkiej mądrości - wiele utrapienia, a kto przysparza wiedzy - przysparza i cierpień."

Powiedziałem sobie:
"Nuże! Doświadczę radości i zażyję szczęścia!"

Lecz i to jest marność. O śmiechu powiedziałem: "Szaleństwo!", a o radości: "Cóż to ona daje?"

Postanowiłem w sercu swoim krzepić ciało moje winem - choć rozum miał zostać moim mądrym przewodnikiem - i oddać się głupocie, aż zobaczę, co dla ludzi jest szczęściem, które gotują sobie pod niebem,

dopóki trwają dni ich życia.'

Koh 1,3-18; 2,1

Monday, December 13, 2010

when will the storm begin?



kolejna samotna noc dobrą sposobnością na tą pierwszą zimową notkę na vortexie.

zima.

niewiele osób się budzi zimą. jakże okrutnym dla nich jest oglądanie tych, którym mózgi zimą zasypiają.

wtf? o_O

początki tych nocy są najgorsze. niektórzy zamykają oczy, pstryk i śpią.

ja zasypiam sam.

i gdy wówczas, wieczorem, w samotności, zamykam oczy dopadają mnie głosy. nawet głupią wieczorną medytację muszę zaczynać od jakiejś silniejszej dewokacji, bo inaczaj zakłócenia z wewnątrz są głośniejsze niż najebani współlokatorzy rzucający w siebie garnkami.

ale w sumie to wszystko w porządku. zawsze tak było, spaść w dół w otchłań beznadziei jakiegoś aspektu. jak się z czegoś takiego wyleci, prędkość przy powierzchni jest tak ogromna, że nawet nie wiadomo kiedy aspekt ów staje się święty.

w każdym razie Ophiel sobie asocjuje, Ania się pewnie wkurwia bo Ophiel asocjuje, no ale Ophiel robi co ma robić i wie co robi, a każdy idzie swoją ścieżką i może warto by było zrobić coś ze sobą, zamiast się wkurwiać. Poprzypominać sobie? Może. Nic osobistego.

ahh, jasno wytyczony cel by mi się przydał. taki, dla którego mógłbym zabić. bo póki co to siedzę na zimnych kafelkach, asocjując i obserwując jak załamuje się maja przez brak działania. ciekawe co by mi powiedział wujek alek, gdyby się dowiedział, że hga, który powinien przekazywać mi hinty na temat mojej pr. Woli, mówi 'działaj' i znika na tydzień. dwa. pewnie trzy. a 118 asocjuje i medytuje, w zasadzie tak o.

zazdroszczę tym ciemnosciowcom, którzy potrafili wypełznąć z otchłani dupą tudzież głową i obrać sobie jakiś tam cel na dowolnej płaszczyźnie. materialnej, w zasadzie tylko.
hm.

nie, nie zazdroszczę tak naprawdę. no ale musi im być przyjemnie z dala od Nabuchodonozora.

...

owocnej zimy.

bless *

Tuesday, November 23, 2010

maybe tommorow

zacznijmy od tła dla notki:



... gdyż jest dobre.

co tam u mnie? środa. a u was?


tak bez sensu!


i takoż wyjebane :)


niemniej jednak, jeśli ktoś uważa, że zrozumiał wszechświat, zrozumiał tylko swoje pojęcie o wszechświecie. a pewnie nawet nie tyle.


nie o to mi chodziło, chociaż każdy z was zostanie papieżem po dotknięciu gwiazdki:


*


taki surreal jakiś włącza mi się ostatnimi czasy. prześmiewca się włącza, gdyż nie będę ukrywał, iż śmieję się z każdego, o choćby teraz!

tak, z Ciebie też! :)

i z Siebie też, a co tam, zabawny bywam.

hm. niedokładnie o taką notkę mi chodziło, ale no nic. nie przejmujmy się.

zbyt wiele osób podchodzi do siebie zbyt poważnie, jak to powiedział raw. a ja mam tego dość, dlatego Flamira inwokuję.

zbyt kurwa poważnie, powiadam wam!

i szczerze to jest głupie. nie mogę komuś powiedzieć prosto w oczy że "o tak, śmieję się WŁAŚNIE Z CIEBIE", bo ktoś potraktuje to ZBYT poważnie.

Wszyscy wszystko traktują tak poważnie, to niepoważne, zaprawdę!

słowo mocy: Luzio! :D

morałem notki jest: "po co?"




Sunday, November 7, 2010

Light Prayer

głosom, które mnie prowadzą




Split the darkness we’re crawling through; strike the hesitation that lies within.


Calculation and maintenance are selfish rules. The facts are bending – eliminate your expectations.


I search for my true self, who’s gathering the buds of the future we must turn to.
I grab that hand to the tomorrow that light shines on, taking along my shadow.
I’m sure that in the cold and dark rain, someone is saving us,
So if we connect the parallel lines, they’ll become a wheel and change into light.


If I make a sound, I’ll slip away from the world. This mass of SOS calls exhausts me.


Reality and the future are so close they’re getting out of focus. I can still stretch out my hand, searching for the answer.


Inside the buds of the future we must turn to, if you try listening carefully,
They’re praying for light and waiting in a world we haven’t seen yet, softly carrying their unease.
I’m sure that even if I get tired someday and want to erase everything, your voice will call me back.


Hey, try looking closely. If the wind’s direction changes a little, the weather clears.
To the sign, to the tomorrow it points to, we can stagger on.
I’m sure that there’s a small light just past this distorted world.
It’s not an Eden where everything is granted, but you’re here.
The wind is gently pushing at my back. (Ah, my self from up until yesterday is pushing at my back.)
Yes, once we connect the ends of the parallel lines, they’ll become a wheel of light.


...
 

Niosącemu światło. Jego Słudze, Twarzom tegoż i sobie.

oraz wybranym.

Friday, November 5, 2010

w letargu


blessed be those, who don't disappear
blessed be those, who DO disappear.

przecieram oczy bo to chory sen, gdyby nie Hime i rozmowy z 449 to bym się pewnie zgubił wielce.

dziękuje.

(za to, że tańczę z nią, a nie otchłanią-full-flavor, dziękuje)

mimo wszystko czegoś brakuje. musimy się stąd wynieść, za mało przestrzeni. i opcji, hm?

...

vizzardo to niedorobiony arancar, królik doświadczalny.
i gdyby nie Urahara to każdy z nich jadłby hollowy w Hueco Mundo.


...

TAK, jest wszechmocny, kurwo!

...

mhm. to wszystko mnie jakby omija. leci sobie gdzieś obok, potrzebne by było sprzężenie, ale go nie chcę.

nie chcę się tym jarać, wymieniać memów, gadać o niczym, porównywać, wyjaśniać, opisywać.

"każda rozmowa odbywa się w otchłani, pamiętaj o tym mar sarim. 
jeśli zapomnisz, nie będziesz świadomy tego, że stałeś się tylko jej formą"

to była bardzo ciekawa rozmowa. wiele wyjaśniła dziecku otchłani.

"Zastanawiasz się, czy cię okłamuję. Mówię ci to, co powinieneś wiedzieć.
Tutaj chodzi i o ciebie i o mnie, doprowadzając cię do zguby, sam stałbym się zgubiony. 
Uwierz mym słowom i zobacz co się stanie" 

zgadzam się.

niemniej jednak letarg jesienny trwa.

do zimy.

Tuesday, November 2, 2010

rymem



Jak byłem małolatem to rymowałem razem z nim i Magiem w nieskończoność, aby wyskillować rytmikę.
Nauczyć się trafiać w podkład :D

Tak powstała technika uniwersum. Uwolniła się w sensie.


...

Odkrywam na nowo rymowaną rzeczywistość.

w sensie

Pamiętam jak to było, chociaż wyszło z tego 'guano'
Jak wyglądał dla mnie świat, kiedy mi go rymowano
Co do 'guano' czyli gówna, taką myśl mam pojebaną
że to na nim rosną grzybki, które człowiekiem wstrząsają
oraz Mają. Lecz nie o tym, to nie las vegas parano.
Kiedy soczewkę wybrano, koordynaty podano
przez lornetkę postrzegając, wiem że to się dzieje samo.
w każdym razie właśnie wtedy, zbyt sprawy nie roztrząsając
zrozumiałem że niektórzy po prostu rady nie dają
tak więc sługi wycofano. w otchłań to, co obiecano,
nic nie muszę, więc z magami będę świadkiem oceanom.
Tak, z magami - a szamani, niech zajmują się transami
wewnętrznymi przygodami, podróżami i sferami
w tym są braćmi mi, jeżeli nie zjednoczą się z cieniami.

Chcę zapalić :D

cdn.

Saturday, October 30, 2010

samego siebie pochłonąwszy



Ja jestem duch, co zawsze mówi: nie.
I słusznie, wszystko bowiem, co powstaje,
Do potępienia tylko się nadaje,
Więc lepiej niech się nic już nie tworzy w tym świecie.
Toteż to wszystko razem, co wy zwiecie
Grzechem, zniszczeniem, krótko – zła zespołem,
Najistotniejszym moim jest żywiołem.

(Cząstką się zwiesz, a w całej jawisz się postaci?)

Skromniutką prawdę ważyłem się dać ci.
Gdy ów błazeński światek, czyli człowiek,
Własną istotę swą całością zowie —
Jam cząstką części, co wpierw wszystkim była,
Cząstką ciemności, co światło zrodziła,
To światło, które swej matce Ciemności
Jej dawnej rangi i miejsca zazdrości,
A nic nie wskóra, bo zwalczając mroki,
Samo uparcie lgnie do ciał powłoki,
Z ciał promieniuje, zdobi je pocześnie,
Wstrzymać je w biegu może byle ciało;
Ufam, że długo nie będzie to trwało
I wraz z ciałami i ono też sczeźnie. 

(J.W. Goethe - Faust) 

Tuesday, October 26, 2010

demons

...are attacking! me. and most of them.


what shall we become?

...

ophiel tastes like chicken.

1:18, click.

Thursday, October 21, 2010

List do O





Tracę cierpliwość. On dobrze mówi. Jak -215. 


Czym? Czym?


Wdech łapię, ale mimo to łapie papier
i wyrzucam powietrze z którym żyję na bakier.
Mam dość już, też byś tego miał dość gościu.
Chodź tu, pokażę Ci co to zapieprz.
Żyjąc pośród kurew, studentek, łatwych dziurek,
wierzą ślepo w kulturę, już ledwo tak potrafię.
Kręcąc koniukturę, goniąc pieniądze,
które przeganiają fiaska chmurę już sam nie wiem co tracę.
Ej man, już nie wiem sam ile można ślepo brnąć w ten twój plan.

...

Ja stoję tu, ja czekam na twój ruch znów.
No pokaż co naprawdę Cię kręci.


Podobno miałeś dla mnie plan (co?), tak mi opowiadałeś kiedyś, 
wtedy jeszcze ze mną gadałeś, wtedy.
A ja jak kretyn wierzyłem w twoje szepty
i byłem gotów oddać im się bez reszty.
Wierz mi, aż twój głos nagle zniknął
i nawet nie było mi specjalnie przykro.
A wszystko wokół nabrało nagle tempa,
Z początku dobrze, bo z początku nie pękasz,
aż przy dźwiękach mijających lat za szybami
zacząłem zastanawiać się nad tym co stało się z nami
i czemu nie zarzucasz mnie tymi plana mi więcej,
a głowa ciąży mi już prawie tak jak ręce.




I nie wiem sam czy przy tym tempie chcę

przeżyć tutaj jeszcze choć jeden dzień.



Bo mam dosyć, już prowadzą mnie inne głosy,

a kolejne dni zaskakują jak ciosy.





hehe ale spoko, dobrze jest!

ahahaha :D


Tuesday, October 19, 2010

hmmm






Katharsis.

W nocy. Właściwie 02:03.

Wieczorem.

Się narobiło, się robi, się dzieje, do przodu!

Dzień Dobry?

...

Takie nic.

Friday, October 15, 2010

trzykrotne Z




"Nawet jeśli wydaję się nam, że nie mamy żadnego wyjścia z danej sytuacji, zawsze posiadamy jakiś wybór. Aby postąpić jak najlepiej, można spisać na karteczce wszystkie stojące przed nami możliwości, nie narzucając sobie przy tym żadnych ograniczeń. Kiedy się to już uczyni, trzeba pogrupować te opcje na dwie kategorie. Do pierwszej z nich zaliczymy te wszystkie możliwości, które wymagają od nas zachęcenia innych ludzi do naszego tripu. Do drugiej te, które zależą wyłącznie od naszej woli czynu. Jeśli okaże się, że nie jesteśmy w stanie dokonać niczego samemu, musimy ponownie przemyśleć sytuację."


Prosty Wybór, Zen bez mistrzów zen.


xiqual udinbak: czynię vortex, wszystkie bufy idą od teraz do głodnych dzieci w afryce.

...

a o ścieżce porozmawiamy za 118 dni.

i jeszcze jeden:

"Na świecie żyje wiele osób wyzwolonych lub sprawiających takie wrażenie. Niektórzy z nich poszukują uczniów, ponieważ nie dotarły do nich słowa Nietzschego: "Co? Marzą wam się poplecznicy? Szukacie zer, bo chcecie się rozmnożyć?" Warto ich wysłuchać, ponieważ każda praktyka samowyzwolenia sprawdza się tylko dla jednej osoby".


Praktyka indywidualna, zbmz


pac, pac, pac, pac, pac.

kompilacja, testy, debugging, rekompilacja, testy, debugging, rekompilacja, testy debugging.

ja tak, ty nie, ty tak, ja nie, ja nie ty nie, ja tak ty tak

że co i po co?

ostatni:

Pralaya wiedział, że droga do prawdy wiedzie nieoczekiwanym szlakiem. Zdarzało mu się więc zapuszczać w ślepe uliczki w poszukiwaniu wyzwolenia. Spytany, czemu się nie zniechęcał, odrzekł: "Gdy praktykuje się jogę zawiązywania sznurówek zębami, trzeba się pogodzić z tym, że czasem wyląduje się ze stopą w ustach".


Mądrośc Pralayi, zbmz


kropka. i duża litera.

Tuesday, October 12, 2010

fuck my life

Brak prawdziwego ostrego treningu owocuje

Moja wola nie daje sobie rady z mają :o

ale z innymi planami daję radę, wiec uwaga rodzinka Ophiel się przygotowuje do wyprowadzenia Artylerii.

Jak za starych dobrych czasów.

Zakrzywienia i fenomeny jak najbardziej możliwe, a nie chcę usuwać linków, bo

lepiej mnie bufujcie. o_O

a jak już to siebie też, aby po mordzie rykoszetem nie dostać przypadkiem :S

Saturday, October 9, 2010

nie ma co.


Rozmyślam sobie again. Nie wiem po co, ale tak jakoś.

Ciężko jest bez zrozumienia. Kurwa ciężko. Ale to też nie będzie zrozumiane, więc co?

Otchłań wydziera się do ucha słowami dawno temu wypowiedzianymi rozrywając umysł i serce.

Mag ucisza otchłań, ale to jest na podobieństwo założenia słuchawek kiedy sąsiad wierci w ścianie.

Niby dobrze, ale "co to za zjebany dźwięk w tle?".

Wada mojego mecha. Szuka podobieństw w sytuacjach, dopatruje się, szuka i... czeka na powtórkę. Czasem z niepokojem, czasem z niecierpliwością, byleby otchłań przestała krzyczeć.

"do końca życie będzie towarzyszyć wam niepewność"

Ja wiem jak się takie cienkie-lecz-prawdziwe dywinacje niszczy, ale samemu? no way!

A człowieczkowa duma mówi NIE na 'bycie *tym* co musi być'.

Treningu potrzebuję, ale gdzie?

Kręgu potrzebuję, ale z kim?

I słów od orła, który znowu zniknął.

japierdole.


Kiedy zamieszczam tu jakieś lyricsy to znaczy, że one mnie wyrażają w jakiś sposób.

"Miałem uciec na dobre... Miałem uciec na chwilę...
Kolejny dzień, ten sam sen znów się nie spełnia
i czuję, że już nie ma tyle siły we mnie
by uciec gdzieś i dogonić marzenia
tak łatwo dziś jest mi rezygnować ze mnie"

Nie chcę więcej kawy KURWA.

Chcę podróży i spełnienia.

I takiego czegoś co mógłbym opisać jednym słowem, a nie linijką po linijce.

Sanctus Sanctus Sanctus.

w ogóle zabawne, to wszystko na jedno wychodzi.

P&M / P.M.
Pro Memorie
Post Mortem

"chociaż we mnie nie ma nic z tych tamtych czasów"

O wlasnie. Na mahometa straciłem ochotę ostatecznie (proces tracenia ochoty dłuugi był), więc jeśli astro mi nie wyjebie z czymś w poniedziałek to schowam sobie moje 25mg na lepsze czasy, o.

Pierdolić Mahometa :D

Yoda by powiedział, że mnie ciemna strona ciągnie. Ale nie ma we mnie strachu. Ani gniewu tak naprawdę.

Po prostu czuję się... niewygodnie z lekka.

Bo nie wybrałem najłatwiejszej drogi. 

I tyle.








Czego wszyscy chcemy
Nawet nie wiemy tego do końca
Czasem chcemy, trochę ciepła
Ten kraj daje sam pot!
Wiemy nie znikną problemy 
Tak o mieć trochę słońca
Czasem chcemy wylegiwać się od tak jak kot.


...


Oddychaj głęboko, odbij się wysoko
Chodźmy gdzieś daleko
Nie pytaj dokąd i po co, bo po co
To to co, łaskocząc nas mocą swoją to daje nam
To co powstaje, tam cały ten fire oddaje nam.
Twoje oczy się złocą, 
Przyglądam się twoim oczom
Już pamiętam dlaczego,
Cie Kocham i co to za stan.
Chodź ze mną, tam tam
Podaruj mi trochę słońca
Do miejsca gdzie 
Naładujemy się falami gorąca
Te miejsca, znam, nie chce być tam sam
Wschodząca gwiazda, ognista gazowa
Kula turla się dla nas na bank.


Podaruj mi trochę słońca (by Fokus/Lukatricks)

Saturday, October 2, 2010

po

och jak tu płytko!

...

there was a huuge fail inside all of this.
..

since when?

knights overwhelmed, the sacred shall be no more!

ftw!

huh

coś nie tak, coś nie tak?
dobrze, że to nie świątynia, bo by klątwy pospadały do 118 pokolenia za random i inne faile.

the dark side I sense. 
the Order has been blinded I say!

nawet Budda na biurku się odwrócił twarzą ku słonću.

a dupą ku śpiącym.

are you surprised?

not really... 

bardzoniebardzo w sensie. no ale.

się dzieje co nieuniknione abym mógł expić wisdom (:

ano. skąd oczekiwania zatem?

...

nie przeszkadza już nic

Jedi are selfless

Thursday, September 30, 2010

Planescape Zachęcacz



Moja przeszłość nie jest Ci znana. Nie leży w mej woli byś ją poznał.
Wiedz, że noszę blizny tego, który podróżował po sferach. Wiedz, że nigdy nie pozostawałem długo w ani jednym miejscu. Wiedz, że dźwigam ciężar tego, który przeszedł wiele, aby się tu znaleźć.

Wiedz, że jestem githzerai, wiedz że pochodze z ludu Zerthimona.
To Zerthimon znał githzerai zanim nawet my znaliśmy siebie. Wiedział co trzeba zrobić, aby nas uwolnić. Z jego wiedzy wyszło działanie. Z jego wiedzy narodziła się wolność. Githzerai przestali być niewolnikami i stali się ludem.
Wiedz, że podążam Nieprzerwanym Kręgiem Zerthimona. Jego słowa są mi znane. Jego serce jest mi znane.
Wiedz jeszcze, że znam siebie.
(Dak'kon o sobie)



wielu osobom o tym mówiłem, wiele usłyszało, wiele zapamiętało, nie wszyscy wzięli na poważnie.

Otóż zaprawdę powiadam wam: Osiągnijcie Planescape Torment i grajcie weń.

Śmierć cielesna dla Nieśmiertelnego bohatera była krótkotrwała, ale każde następne pozbawienie życia wiązało się z uszkodzeniem umysłu. Bezimienny tracił wspomnienia, pamięć i wiedzę o przeszłości. Wiele następnych wcieleń rozpoczynało swój żywot jedynie z fragmentami wspomnień przeszłych egzystencji.
(o Bezimiennym)


Zachęcacze?

http://planescape.phx.pl/ powinno wystarczyć :)

i cytaty, chociaż nie znalazłem tych jeszcze ciekawszych.


*Znałem* słowa. Naszło mnie jednak, że być może inni nie *znają* tych słów tak, jak *znał* je Zerthimon. Tak uformowało się rozproszenie. Mój umysł stał się niczym dwa, mój umysł uległ podzieleniu. Ci, którzy traktowali mnie jako drogowskaz, również zostali podzieleni. Dziesiątki githzerai, setki githzerai... zwątpiło. Tego dnia umarł Shra'kt'lor.
(Dakkon)

Kiedy ludzie zobaczą, że ich przywódcy zawiedli, to istnieją spore szanse, że zgniotą struktury władzy, które ich represjonowały i stworzą coś nowego, pięknego. My im pomożemy.
(Ebb Skrzypiący)

Widziałem odległe krańce Wieloświata i wróciłem do Sigil, by o nich opowiedzieć. Stąpałem po ciałach martwych bogów i nawijałem promienie księżyca w Astralu stojąc naprzeciw tysiąca krzyczących rycerzy githyanki. Przekroczyłem granice egzystencji i patrzyłem, jak moja esencja drży przede mną.
(Kandrian)

Moje 'moce', jak ty to widzisz, wynikają z mojej wiary, a nie z manipulowania energią, jak w przypadku Sztuki. Sztuka jest *mechanizmem*, dzięki któremu można wykorzystać moc wieloświata, za pomocą gestów, rytuałów i różnych urządzeń. Moje 'moce' przybywają do mnie z innego powodu. Moja wiara i jej natura pozwalają, by część wieloświata ujawniła się przede mną.
(Nie-Sława)

Jeśli potrzebujecie pomocy ze zdobyciem to sie kontaktować.


credits:
http://planescape.phx.pl/
http://www.brainygamer.com/photos/uncategorized/2007/12/30/planescape__torment_by_mr_nick.jpg

Tuesday, September 28, 2010

bezczas, jakoś

29.09 - 10.10, 12 dni naprawiania różnych rzeczy. i tworzenia różnych rzeczy.

ciekawe.

szukam sobie systemu again, zauważyłem spadek wydajności (hehh) 'starych' systemów w obecnej czasoprzestrzeni. tym razem coś, co zaprowadzi do skupienia.

mam dokończyć książkę o enochii?

taa i wiele innych rzeczy!

porozpoczynać i w ogóle. dawno rodzinki nie widziałem, jakoś tak pusto. a Śliwek wrócił.

cóż.

dokiedyśtam

Tuesday, September 21, 2010

Sunday, September 19, 2010

ta cisza

 

wallpapers_40

ta cisza brzmi inaczej. odrzucając chwilowe zakłócenia, typu Malwina, Szczury i klawiatura….

ta cisza wyje.

haha napisałem “wyje” i zaczął wyć laptop. nici z kontemplowania ciszy.

5:12, popijam wino od Hime, jaram się żurawinowymi świeczkami i odpoczywam, o tak.

ale świeczki się dopalają.

Rozpoczyna się dzień?

Napisałem “dopalają” i zgasła jedna z nich, druga dzielnie walczy z brakiem ‘wosku żurawinowego’.

Zapalę jeszcze jedną, na sny. Sny, które w dzień są wyraźne, ech Kraków, ech Ślęża, ech MagicK!

Trzeba Kręgu. No ale niebawem będzie okazja haha.

Robi się zimno… Na zewnątrz, nie mi.

Przecież piję wino.

Popalam.

Jesień przyszła wcześniej tego roku. Ouroboros zjada swój ogon.

jest jeszcze ciemno.

Bless!

Saturday, September 18, 2010

bfsdklsd

 
“180 sekund. Niektórym mogłoby się wydawać, że to krótko, niektórzy zdążyliby nawet papierosa wypalić. Ale na ringu to jest raczej tak jak po kawie, albo u tych po grzybach, tu każdy ruch wydłuża się w czasie”.
Komentator KSW, musiałem to gdzieś zapisać :D i wyszło, że tu.

Badger, Badger, Badger, Badger, Badger…


Planescape Torment się zainstalował. Dobrze!

O, Kenpachi mnoży moje hajsy! :D :S Zabawne walki.

w ogóle dziwny dzień, świece. i farbki haha. i akapity tekstu psychologicznego, o.
i html/php! :D
Ahahaha ja tu muszę Posporzątaaać, a kawy tak mało w kubku :(
Piwo!

Friday, September 17, 2010

o


























 Mgławica Oriona (M42).

ładna.

“Przy dobrych warunkach może być obserwowana gołym okiem jako słaby obłoczek wokół gwiazdy wielokrotnej Theta Orionis[12], znajdującej się pośrodku miecza Oriona.”


:)

to jeszcze jedno, na zachęte:


M42_2171x5085

… podobne efekty na niebie kuli ziemskiej w starożytności? ciekawa opcja ;)

a poza tym to Hime pojechała do domu a ja mam wykonywać questy.

4 2
  
podoba mi się ten koan.


a zatem nie będzie więcej. ani mniej.

tyle. tak. o tym.

- Idę na spacer z muzyką chyba.
- If you meet the Buddha, kill him.

pragniesz

odpowiedzi? odpowiedzi na wszystkie swoje pytania?

udzielę Ci jej.

:42:

 

a teraz, gdy już poznałeś odpowiedź, idź i nie grzesz mniej. więcej. mniej więcej.

 

więcej później.

Monday, September 13, 2010

pam param pam


Powrócony z Rybniczka, Chudy masz u mnie życzenie! :D (podług mocy spełnię!)

rzucanie kartami skilluj też :D 

i ogólnie zajebiście, chociaż dziwnie się wraca do pałacu gdzie nie ma Hime. Tylko nic.

Zrobię sobie doskonałą kawę, wykąpię się i qi gong dalej aye.

próbowałem złapać za kij Hitomi ale nieeeeee, kurwa to nie ten jednak ech ;/ takie to za małe i sztywne jakieś.

aaa i śniadanie o!

i resztka shivy z parapetu? :D

nie wiem, coś tam jakoś tam. a jak przeczytasz książkę 217 to mi ją przywieź. albo zeskanuj! cobyśmy nie kupowali tych samych, bo to nie to.

i Śliwek wraca! noż kurwa, chyba nie powinniśmy byli go ewokować bro ^^

albo powinniśmy! :D

ok, na lapku zostaje foobar a ja idę istnieć. bless!

Saturday, September 11, 2010

tribute


Ja... / by Eldo

Drobna analiza: jeśli ja to dewiza
To ja plus ego, to:
Sam se naubliżaj ziom!
Daj sobie w pysk!
Ja to kłopot, ja to słowotok, ja to chcę, ja to mam,
świat jest po to!

Pan i sługa co wobec mnie tonie w długach
Mam całą listę i spróbuj nie dać co wymyślę.
Będę tupał, mały Krzyś na tapczanie
Lepiej szukaj i myśl jak spełnić wymaganie!

Mały Krzysiu zamknij pysk rozwydrzony
Dostaniesz nic ze spisu jeśli jesteś wszechmogący

To ja niech da, niech tworzy ja,

weź się zamknij
Ja dam ci pasek, niech ja skorzysta z klamki.

Jak rozmawiać jeśli ja, a nie ty i ja

Bo jeden logos to za mało, kolos bez paliwa

Teraz ja, ja, ja,
potem szybko zimny prysznic
Nagle sam, sam, a za drzwiami walizki

...

Ty: Zosia Samosia co się karmi swoim ja
Wierzy tylko sobie i myśli, że siebie zna.

i ok!

Świadomość samowiedza nic złego
Też tak mam, to plan.
Wiara, że dojdę do czegoś

Ale siebie widzę lepiej w twych oczach niż w lustrze
To krzyk, to samotne ja tonie w pustce
Ja, które pisze moją konstytucję
Ja, które pomogło osiągnąć sukces
Ja dzięki niemu ciągle ja i konflikty
Ja, życie wciąż jak na ostrzu brzytwy

Wszystko gra, dogadaliśmy się już dawno
Chociaż z nim gdzieś puszki rozrzuciło tysiąc Pandor...

Ja, dzięki niemu tak bezczelny i świadomy

Chociaż wciąż i tak niepewny

To przyjaciel, to wróg zawsze obok
A ja dzisiaj czuję, że ja chcę być z tobą.

Ja...

Nie ma sensu mu ufać, warto bacznie się przyglądać
Wiwisekcja ducha, operacja na poglądach
Trochę pokusy popodglądać, bywa ostro
To namiętność bez granic,

ale cii, nie mów głośno, ja słucham!

Ej w końcu stań z nim w ringu, bij go!
Choć to dwa Pudziany na dopingu

Ja bije cały czas, czasem się bronię
Myję krew z podłogi, mam miękkie nogi, ledwo stoję
Bum, cios za cios, oko za oko.
Luz, w końcu je pokonam, bo mierzę wysoko

I potrzebne mi ja, ta żmija co kąsa tak słodko

Ale ja to antidotum na samotność.

Ja wolę sam tam patrzeć
niż odpuścić i pozwolić by mrok mógł tam zajrzeć
Ja, budujemy razem czasem w gniewie (I wspólnie)

to ja
tak
ciekawy
Ciebie.

Friday, September 10, 2010

wieczorem

hm.

260 mnie trochę poruszył tą enochią. ale tylko trochę.

używanie tego systemu zwraca uwagę, niekoniecznie tego kogo trzeba.

Kombinuje sobie manipulację czakramami, zauważyłem ciekawe zależności i wychodzą mi ciekawe techniki.

eg. otwieramy splot, trzecie oko, koronę. reszta byle otwarta. informacji o obserwowanym coniemiara.
ale spece od skanów wiedzą to zapewne od dawna haha
Robię sobie maskę, przeglądam facebooka, powtarzam podstawy, zmieniam asany co 23 minuty. I jem ryż.

I jutro Rybniczek, o!

I za Hime tęsknie. I szczury się na mnie patrzą. I skończyła się shiva. och.

I weny zbytnio nie mam, notka więc po raz kolejny pozbawiona wartości, ale gdzieś tam lśni to 7 sobie, dla wtajemniczonych haha.

...

kolejna część kuracji, wiatr w snach współlokatorki jest coraz silniejszy... ;)

bless

ps. nie dałem tytulu notce, więc edytuj. godzina: 23:23. Publikuj. 

Wednesday, September 8, 2010

bla

skąd w ludziach tyle ludzi?


czy naprawdę tylko prawdziwi shinobi potrafią po walce uśmiechnąć się i zjeść razem tabletki? 


lol :D


daremne


ta droga ma dziwaczną skłonność plątania się i powracania.
  
mnóżcie przez 118 i pojmujcie

harpokrates

miałbym dla was technikę, ale pozostawię ją sobie. 
jest zbyt fajna. niech 217 się nią cieszy a 923 pozostawi w pamięci.
zresztą, nie jest moja ale działa w moim wykonaniu idealnie, a takie rzeczy cieszą.

czytajcie książki o szamaniźmie.

wróciła tabliczka Seretei. 
Kwatera tymczasowa: Candy Mountain.


Czy stracisz róg?

time of empirical evidences! 

haha Chudy trip! Najlepsza trasa do Jugowa, do you know it?!?!?!? Anytime!

karta na dziś: Diabeł. karta na jutro: Gwiazda.


czy próbowałeś kiedyś wczuć się w czyjś sen?

Tuesday, September 7, 2010

layout i nic więcej

jak widać bawię się bloggerem i zmieniam layout w stopniu nieco większym niż poprzednio.

zabawa trwać będzie czas jakiś, dopóki nie będzie to tak ładne jak chcę aby było.

może mnie natchnie na jakąś notkę jak już będzie ładniej tu?

'll see.

edit:
noo i przynajmniej tagi w operze zaczely wygladac normalnie. to dobrze.
i właściwie zostało tylko logo do tuningu, kiedy indziej.

tymczasem spać.

ps. smart shiva leczy ból zęba!

Saturday, September 4, 2010

he made it!


 a zatem niechaj kazdy koxa po swojemu.

techniki będą, jak wymyślę coś ciekawego, póki co czakramy mają być ładne i kundalini rozbudzone. plus wagon innych Rzeczy, na spokojnie.

No i intuicję odfiltrować bo kurwa.

o, na turbo rozbudzenie kundalinii mam parę koncepcji, ale to jak się skrystalizują. więc później.

w ogóle ciekawie jest!

muszę trochę popracować aby zlikwidować samsaryczne przeszkody no ale ftw.

no i z osobistych, dla was krótko:
Hitomi, lecimy!
Złomek, przebij się.
Thot, you made it.
217, czekam!
Śliwa, wracaj :)

a reszta też niech expi, Sal tego nie czyta pewnie ale mam z nim związane nadzieje pewne. 
4 l8r :S

to trwa!
więc jak to mówią raperzy okultyści
bankai dziwko!

ps. tab, se zwizualizuj rozmowe gardianów 
"kto kogo ma pierdolnac w tym samochodzie zeby się zatrzymali" :D 
 

Thursday, August 26, 2010

bohaterowie


Królestwo z Hitomi-hime i Brat Orła daleko.

I duchy latające.
I bohaterowie na swoich polach bitew.

Bohaterowie?

Zniknęli już idole. 
Bohaterowie zeszłych wojen odeszli z pamięci ludzi 
ich sławę zabrało morze...
może święcą na firmanencie nieba?
jak my zmienią się w piasek, który zmyje ulewa.


lecz de facto nikogo przy mnie poza intencjami.

a sprzężenia są w czasie i poza nim - więc co z czasem?

fascynuję się każdą sekundą i każdym oknem wagonu.
to się nie zmienia, gdyż jest to poza kategoryzowaniem
a zatem nastrojoodporne. 

Nie ma już bohaterów,
Teraz królem jest błazen.
 
A więc pobawmy się poważnie.

od kilku tygodni ostrzę zanpakto i cieszę się moimi osobowościami, albowiem niebawem będą musiały przeminąć.

i przeminąć będzie musiał czas cieszenia się nimi.

jestem gotów... ale mam jeszcze chwilę.

krótką chwilę, lecz chcę ją wykorzystać i nie bawią mnie reakcje, są u was i tam zostaną.

ciekawe co się stanie z moim potencjałem energetycznym gdy zniszczę wszystkie serwitory imieniem Boga?

międzysferze jest ciekawe, prawie utraciłem świadomość jak bardzo... kolejna rzecz niemal utracona, co ja do kurwy robiłem?

tymczasem? kolejna chwila międzystanu, w którym zamilknął wiatr.

Dziś nie ma nic,
Sami jesteśmy na tej plaży.


...................................................................................................................... 

Saturday, August 21, 2010

variety of variety

kolejny sprzężający weckend, magiczny niczym chaosgate czy hueco mundo.

moje czarne serduszko radość przepelnia, iż zdarzają się takie coraz częściej.

a wagon stanów świadomości pozwala ujrzeć Rzeczy z perspektywy wielu okien.

przed w trakcie i po.

"chudy manipulujesz mają!"
"a od czego ona niby jest? o_O"

Starodawni się budzą, sfery się zmieniają, aethyry są w jakiejś dziwnej koniunkcji i pojawiają się młode, wielce utalentowane duszyczki.. 

angielski ma takie piękne słowo "prodigy". a ja coraz więcej takich "prodigies" spotykam. ego zazdrości, kia 'wiruje z zachwytem'.

z jednej strony wiedziałem że ostatnie dwa lata to czas odpoczynku i zbierania sił, jednakowoż gdy ów czas się skończył i nadeszła era nakurwiania, nawet ja potrzebowałem pół roku aby ogarnąć.

i nie wiem co napisać, poza tym, że czekam na kolejne sekundy. i podziwiam wagon :) 


Friday, August 6, 2010

Thursday, August 5, 2010

lipcowosierpniowe coś

notka zainspirowana pamiętniczkiem chudego

a właściwie konotacją związaną z jednym zdaniem z owego.

144 spada w górę do 470 again

973 spada w górę do 273 again. lub 118.

zreeeesztą

strasznie pojebani się zrobiliśmy przez tą wesołą i ostatnie pół roku w niej.

tacy jakby skrystalizowani a jednoczenie

NIE

+ misje dla prawdziwych shinobi.

woodstock wyzwolił mnie nieco ze zningenienia prosto z pomorza. pięknego jednakowoż.

dlatego też opcja Opole od połowy sierpnia kusząca się wydaje jak nigdy.

hm? ;>

czas na nową cyferkę dla vortexu. i podszlifowanie zanpakto.

to z wewnątrz te głosy czy z zewnątrz?

Monday, July 12, 2010

krótkie cośtam

BOOM!

zmiana zmiana

jeee!

zmiana

i znów jesteśmy w punkcie wyjścia.

i czy czeka gdzieś tam

znowu,

ostatnie

BOOM!?

Wednesday, July 7, 2010

Monday, June 21, 2010

turbomedytacja z otz chiim

Po burzy wracamy do nakurwiania

Dzisiaj zaprezentuję wam jedną z praktyk, którą wymyśliłem dnia wczorajszego i która okazała się nader zacna, co stwierdziłem po kilkukrotnym jej zastosowaniu.

ad rem

Siadamy w wygodnej asanie (siadamy, nie próbowałem tej techniki w pozycji leżącej, aczkolwiek nie wiem czy miałoby to sens), relaksujemy się i odprężamy umysł, aż wizualizację będą wyraźne.

Wizualizujemy drzewo życia.


Wstępujemy na sefirę Malkuth i wykonujemy 10 dość głębokich oddechów, zwiększając jednocześnie jasność owej sefiry.
Następnie przechodzimy do sefiry Yesod i wykonujemy 9 oddechów, jak wcześniej zwiększając jasność wizualizacji. W tym momencie powinniśmy dostąpić hiperwentylacji, co bardzo sprzyja odmianie stanu świadomości.
Następną sefirą jest Hod (8 oddechów) i Nezah (7 oddechów). Oszołomienie spowodowane hiperwentylacją powinno zanikać, wizualizacja stanie się wyraźniejsza a umysł spokojny.

Z Nezah przechodzimy do Hesed (4 oddechy), stamtąd od Gevurah (5 oddechów) i na końcu do Tiferet (6 oddechów).

Ostatni oddech Tiferet musi być bardzo głęboki aby wszystkie dotychczas "aktywowane" sefiry rozświetliły się mocnym światłem, a podczas wypuszczania powietrza pojawiła się prosta ścieżka światła i ujawniły się trzy dodatkowe sefiry. 

Ignorując Daat (albowiem wyjebane), przechodzimy do Binah, bierzemy trzy głębokie oddechy, stamtąd do Hokmah (2 oddechy) i kończymy w Kether biorąc jeden bardzo głęboki oddech i spajając światło drzewa życia w jednym punkcie naszej świadomości.

Ścieżkami manipulujcie, ja przedstawiłem tą, która bardzo mi pasuje, aczkolwiek wszystkie permutacje są jak najbardziej na miejscu, dopóki działają. Do oddechów możecie dodawać jakąkolwiek manifestację znaczenia sefiry, czyńcie z techniką co tylko wam wasz chory umysł podpowie, ja i tak nie biorę odpowiedzialności za to co ze sobą robicie.

Póki co to na tyle, ćwiczenie jest w miarę proste, przyjemnego.

bless

Monday, June 14, 2010

demony śpią na pustyni

jakoś weszło w podświadomość...

ahaha

gościnnie na vortexie, Gambito

dla choronzonów i Choronzona.

i moich demonów, papu kurwy!





miuosh - zły

Ja od zawsze byłem zły
Nie miewałem dobrych dni
Ja od zawsze byłem zły
Zawsze tak mówili mi
Ja od zawsze byłem zły

Jak miałem
osiem lat to zajebałem pierwszy baton
i colę z lodówki, ziom, bo było lato
Nie minęła doba, widać ten styl mi się spodobał
I rozjebałem szybę sklepu z poniesioną stratą
Dziś wciąż chcę więcej, bo nic mnie nie boli
Gdy na pocięte ręce wysypuję kilo soli
Wokół na ogół mówią, że ten to paranoik
A ja czekam na szansę by kogoś znów zapierdolić

Kto by pomyślał, studio to kiedyś była przystań

Miałem patent na rap, szanse by to wykorzystać
Umiałem powstrzymać się od tego gówna, utrzymać dystans
Teraz znów to trzyma mnie, sprowadza na wykoleiska
...

Ja od zawsze byłem zły

Nie miewałem dobrych dni
Ja od zawsze byłem zły
Zawsze tak mówili mi
Ja od zawsze byłem zły
 

Gdy kończyłem podstawówkę już nie dało mi sie pomóc
Zamiast śnić o dużych cyckach, śniłem o pogrzebach ziomów
Miałem swoje małe zoo, na ogródku z tyłu domu
Pełne trupów zwierząt zajebanych po kryjomu

Dzisiaj wciąż jest mi mało, a gdy przecinam ciało
Nie czuję bólu, tylko wobec tego świata żałość
Rodziny z portfeli płaczą, że sie nie należało
A ja uśmiecham się, bo wiem, że to będzie trwało
Kto by dał wiarę, rap dał spokoju lat parę
Ręce nie drżały jak dawniej, gdy w nich mikrofon trzymałem
Jak ten dystans, do tych spraw o których zapomniałem
Jednak dziś mam znów powód by zabić stłumiony talent
...

Ja od zawsze byłem zły

Nie miewałem dobrych dni
Ja od zawsze byłem zły
Zawsze tak mówili mi
Ja od zawsze byłem zły

Gdzieś tak w połowie liceum rozkręciło się na dobre

Uznałem, że to nie ja, ale ten świat ma ze mną problem
Poczułem ulgę, choć powiesz, że to okropne
Gdy obserwowałem pierwszy mojego autorstwa pogrzeb
Dziś rano przypomniało to nawet mi się
Gdy kawałkiem szkła uwalniałem schowaną pod skórą ciszę
To dzieło, tak jak byś naświetlał na nowo kliszę
Kiedyś będą sie modlić o to byśmy w dzień spotkali się
A pomyśleć, że wszystko końca było blisko
Kartki i mikrofon gasiły we mnie zła igrzysko
Zacząłem potrzebować tego na co mówisz bliskość
Z nadzieją w sercu, a w oczach z iskrą
...

Thursday, June 3, 2010

last time, for her.

Czy pamiętasz?

Myślisz, że może wiesz wiele
Tak naprawdę wiesz niedużo
taka pseudo pewność siebie,
lecz to mi Bogowie służą
I choć Twoje oczy niszczą
Strach zabija rzeczywistość
Brak wyboru - on się zemści
Chciałbym, by to jakoś wyszło
Nie wiem co robić należy
Nie mam siły, żeby wierzyć
To nie wystarczy by przeżyć
Już wolę obudzić się

"Gardź słabymi, Thelemito"
Taką funkcję ma Gambito
W końcu zostawię te oczy
smutne gdy on budzi się
a Ophiel - Strażnik Świątyni,
Prawdawnej, nie bez przyczyny
Gdy w końcu użyje siły,
Wizja - z Tabem świat niszczymy
Ziemskie emocje to kpiny
Bo to namiestnik prawdziwy
który ma podobny sen...

To wszystko to sen.
Przyjdzie czas zbudzić się
A to zniszczy świat ten
Jak ten z mostem wśród mgieł.
Nie chcę znów szukać Cię...


tylko po to by na końcu znowu znaleść Twój cień...


Dzisiaj wracam szczęśliwy
Dzisiaj znowu byłaś sobą!
Taka Hitomi Ophiela, za którą dziękuję Bogom
To jest droga zgodna z Wolą
to Cię przyciąga w tych oczach
Przecież dobrze to rozumiesz
A ja mogę spać po nocach.
Przyczyna tego istnienia,
to jest Prawda, innej nie mam
Równowaga wszystkich przemian
i nasza planeta Ziemia
I ten świat, bez dostępu dla nikogo,
ten ukryty, ten gdzie jest nas tylko dwoje
te jednostki, Oni, Byty


To wszystko to sen.
Przyjdzie czas zbudzić się
A to zniszczy świat ten
Jak ten z mostem wśród mgieł.
Nie chcę znów szukać Cię...


ale

Chyba Czas się Prawdziwie Obudzić.

a zatem

?

Zabawa Ziemią

Budzik dzwoni. Wstał.
Jak zawsze zapalił fajkę, popatrzył
na kolejny dzień co nadszedł jak na dzień pracy w teatrze
mija szarych ludzi - myśli czy się nie obudzić wreszcie.

Ciągle stoi na podeście, tworzy swoją rzeczywistość
Mag na szczycie piramidy, teraźniejszość to już przyszłość
Może zapanować, myślą tworzyć nowe uniwersa...

Człowiek tu jest jak morderca, atak za pomocą serca
Traci moc by żyć, szczęśliwie? na poziomie co go skręca
Boska moc i możliwości nie ulegną zapomnieniu
ale to jedynie sprawi, że zatopi się w cierpieniu

z drugiej strony to dylemat:
istnieć w iluzji czy nad nią?
Asato ma sad gamayah
Iluzją zawładnąć!

Stanąć znów na szczycie góry z Bogami po swojej stronie
Początek i Koniec nad światem wyciągnąć dłonie
BANKAI - świat płonie.
IAD - świat tonie.

Zaprawdę biada bytom, które po przeciwnej stronie.

...

Wrócił, znów bawi się ziemią
Wrócił, by dokończyć dzieło
Na tym się zakończy bo od tego się zaczęło.
Mag na szczycie piramidy przekażcie to pokoleniom.
To jest czas zabawy ziemią i siłami co w niej drzemią
Mag na szczycie piramidy, przekażcie to pokoleniom.
To jest czas zabawy ziemią, bo od tego się zaczęło.