Sunday, January 3, 2010

kontemplacja nr kolejny

Mignęła cyferka w kalendarzu, 09 zmieniło się w 10.

Minął rok stabilizacji. Rozpoczął się tutaj, w Nysie i tutaj też się zakończył.

Rok upadku. Mniejsza wiedza, niższa ranga, mniej doświadczeń... mniej "wartościowych" doświadczeń.

Z drugiej strony, jakże ten rok różnił się od poprzednich! Zniknęło szaleństwo 273, zastąpiło je kołopały 118... Jako swego rodzaju obrona przed nudą projektowaną przez szarych dookoła.

Co do szarych, to uwydatniły się ludzkie cechy, na bogów, dlaczego nie mam mistrza? :D

Pomimo wszystko zdołałem naostrzyć nieco swój umysł. Zdołałem wprowadzić wyraźną granicę między obserwatorem a ningenem tu wewnątrz. Rzekłbym, wykluł się kolejny głos w mojej głowie, który reaguje odmiennie niż Kuba i jego ciało. Chyba mądrzej, ale świat nie jest mądry, więc niech wystarczy, że my wiemy. Ophiel to my. A Kuba niech płynie dalej, jest wystarczająco charyzmatyczny, aby osiągnąć sukces.

Dlaczego piszę o tym tutaj??

Potrzebna mi podróż.

Podobna do eksploracji aethyrów, kiedy 273 dryfując na łódce po jeziorze, pół godziny medytacji zmieniał w tygodniowe podróże po astralnych krainach Pana.

Czuję się na to za stary ha ha ha, tylko, że to niczego nie zmienia.

I sprowadza się do niczego i tak naprawdę niewiele oznacza, ale lubię czasem przeprowadzić analizę porównawczą swoich osobowości.

Wraz z rokiem 2009 odeszły nic nie warte pseudomagiczne i psychologiczne eksperymenty na ningenach.

Niech ludźmi interesują się socjolodzy, psycholodzy i lekarze, mnie chuj ta ludzkość obchodzi właściwie.

Pozostanie natomiast zajebisty system turbomedytacji, czyli krótkich sesji medytacyjnych w różnych miejscach i o różnych porach (połóż się wieczorem na pięć minut na śniegu, spójrz w niebo, zamknij oczy i weź głęboki oddech, zrozumiesz o co chodzi)

Pozostanie Hitomi, nie dająca mi polecieć za wysoko... Cóż, jak to mówią "nie pytaj czy ma ktoś sprzedać kwasa, kwas sam do ciebie przyjdzie jak będziesz gotowy". Zaczekamy więc.

I zakończymy na tym.

Nie chciałem pisać takiej notki, zbyt wiele podobnych przemyśleń trafia gdzieś tam do vaulta mojej podświadomości...

Niemniej, w 2010 wszystkim pojebanym czytelnikom... życzę efektów.

Chaos

5 comments:

Risthalion said...

http://www.energyforum.pl/printview.php?t=927&start=0&sid=e88d551cd74705e3b7f84be447604e80

Na prawdę ewokowałeś demona do fizycznej postaci, czy to tylko takie kolejne pierdolenie?

Jin said...

Do widzialnej. Dwukrotnie. Do odczuwalnej wielokrotnie.

Risthalion said...

Emm... OK. To gdzie powiadasz, ze mieszkasz? Wpadłbym się pouczyć, alboco?:F

Jin said...

hm, nie będę nikogo niczego uczył, od niemal roku nie zajmuję się w ogóle magią ceremonialną, w szczególności takim syfem jak demony, z notek powinno wynikać tyle.

jeśli chcesz się spotkać to czemu nie, dam Ci znać jak będzie taka możliwość, tymczasem poświęcam się pisaniu pracy i skończeniu studiów w tym smutnym mieście na południu kraju.

Risthalion said...

Kogo obchodzą demony?
Mnie interesują rzeczy, które nie są przypisane do żadnej konkretnej sztuki, ani nie służą do przywoływania jakiejś konkretnej rzeczy. Szukam raczej wzoru na którym wszystko to się opiera.:)