Monday, May 3, 2010

pasażer 333

trochę inaczej dzisiaj... rzuciło się mi na uszy, tak więc oto:


Rahim - Pasażer (3:33)

Nie wiem od czego zacząć ale muszę
przestać ślęczeć nad pustym arkuszem
O małą relacje się pokuszę
mych konwersacji z morfeuszem
Który to plecie jak wianuszek
ten przyczynowo skutkowy łańcuszek
Generujący lek jak katiusze
istne katusze obrane z łusek
Wróćmy jednak do meritum:
niestety nic godnego zachwytu
Tak jak nie nawrócisz sodomitów
tak nie przechytrzysz jego sprytu
Gdy on trwa nie skąpany purpurą
na swą obronę mam tylko pióro
Nieznany skrupułom rzuca urok,
że mdłości, strach czuje pod skórą

Mroczny pasażer ze mną jedzie
Siedzi, obok choć tyle pustych siedzeń
Obsesyjnie jak upiór w operze
Jeśli nie widzisz spróbuj spojrzeć szerzej
Mroczny pasażer ze mną jedzie
Siedzi, obok choć tyle pustych siedzeń
Zagubiony jak słowa w eterze
Jeśli nie widzisz spróbuj spojrzeć szerzej

Ciągnie się ta podróż w nieznane
Wraz z tym nierozłącznym kompanem
Wirują słowa niewypowiedziane
A uznane za zaakceptowane
Prosty manewr tak wiele załatwia
Na tyle spraw wtłoczonych w galimatias
Zamknięte szczelnie jak w Alkatraz
Myśli uwalnia psychoterapia.
Żyjący w matni spraw prywatnych
Pod okupacja antypatii
W kierunku do spraw ludziom bratnich 
Choć nie koniecznie dodatnich, matrix
Strach swym odbytem sra przed niebytem
Co lite staje się mitem
Moment woła Memento Mori
A nie neverending story

Mroczny pasażer ze mną jedzie
Siedzi obok, choć tyle pustych siedzeń
Obsesyjne jak upiór w operze
Jeśli nie widzisz spróbuj spojrzeć szerzej
Mroczny pasażer ze mną jedzie
Siedzi, obok choć tyle pustych siedzeń
Zagubiony jak słowa w eterze
Jeśli nie widzisz spróbuj spojrzeć szerzej

Tak sobie myślę ze w brud szkód
Wywołuje we mnie ten boski cud
Na nic trud by nakarmić  wiedzy głód
Gdyż on zmiótł wszystko - bo mógł
To rozmnaża kwestie z pytajnikiem
Czy jest twórcą, odtwórcą czy rzeźnikiem?
Zrodzonym przez ludzką psychikę
Chyba dobry temat na polemikę
Siedzę a on siedzenie obok
W rytm mego serca buja głową
Przeraża mnie jak za dziecka bobok
I zwyczajową reakcją łańcuchową
Istota zamienia się w popiół
Który okrywa wszystko wokół
ukrywa każdy szkopuł następnie
Jak widoczność po zmroku znika z widoku


Mroczny pasażer jechał
Teraz pusto nie ma nic nawet echa
Niebezpieczny jak pierwsza ściecha
Jakby nie patrzeć mi się to uśmiecha
Mroczny pasażer ze mną jechał
Teraz pusto nie ma nawet echa
Jakby nie patrzeć mi się to uśmiecha…


No comments: