Thursday, October 21, 2010

List do O





Tracę cierpliwość. On dobrze mówi. Jak -215. 


Czym? Czym?


Wdech łapię, ale mimo to łapie papier
i wyrzucam powietrze z którym żyję na bakier.
Mam dość już, też byś tego miał dość gościu.
Chodź tu, pokażę Ci co to zapieprz.
Żyjąc pośród kurew, studentek, łatwych dziurek,
wierzą ślepo w kulturę, już ledwo tak potrafię.
Kręcąc koniukturę, goniąc pieniądze,
które przeganiają fiaska chmurę już sam nie wiem co tracę.
Ej man, już nie wiem sam ile można ślepo brnąć w ten twój plan.

...

Ja stoję tu, ja czekam na twój ruch znów.
No pokaż co naprawdę Cię kręci.


Podobno miałeś dla mnie plan (co?), tak mi opowiadałeś kiedyś, 
wtedy jeszcze ze mną gadałeś, wtedy.
A ja jak kretyn wierzyłem w twoje szepty
i byłem gotów oddać im się bez reszty.
Wierz mi, aż twój głos nagle zniknął
i nawet nie było mi specjalnie przykro.
A wszystko wokół nabrało nagle tempa,
Z początku dobrze, bo z początku nie pękasz,
aż przy dźwiękach mijających lat za szybami
zacząłem zastanawiać się nad tym co stało się z nami
i czemu nie zarzucasz mnie tymi plana mi więcej,
a głowa ciąży mi już prawie tak jak ręce.




I nie wiem sam czy przy tym tempie chcę

przeżyć tutaj jeszcze choć jeden dzień.



Bo mam dosyć, już prowadzą mnie inne głosy,

a kolejne dni zaskakują jak ciosy.





hehe ale spoko, dobrze jest!

ahahaha :D


No comments: