Thursday, December 22, 2011

labirynty



Uprość to wszystko. Otchłań krzyczy skomplikowaniem, a przecież zasady są proste.

Jak Backgammon.

Bestia się szamoce, wzywa do pojedynku na wiązanie supełków...

Taka to bestia.

Labirynty są zajebiste - żeby coś schować, albo uwięzić.

Uwolnij się.

Wyjdź.

Wednesday, December 14, 2011

Merkury


krótko:

Mercury turns direct December 14 at 1.44am.

wszystko wraca.


Monday, December 12, 2011

co tam



118 postów na Vortexie... Opublikowanych 95. Błogosławię czytelników zatem, pisząc z braku snu.


ogólnie to nie piszę tu nic ostatnimy czasy, gdyż świat wokół mnie napełnił się pojebaniem i skurwieniem rozbijającym się po sferach sąsiadujących... co tam... zajmujące rzeczy się dzieją.

Czasem chciałbym umieć być skurwysynem, wszystko co było puścić z dymem.
Zwalić na skutek nie na przyczynę, pierdolić ten cały sentyment.

kłębią się we mnie szepty demonów, nakazujące stosowanie starego dobrego 'gardź słabymi, nie są godni dotykać twych butów', nowego 'decydowanie w trudnych momentach jest jedną z tych ważnych umiejętności mężczyzny' oraz ogólnego 'wyjebane'.


błyszczy też coś nieznanego do tej pory, może zasługa tego dziwnego synchro z 923 (który to mam nadzieję, że nie gniewa się na mnie za te dogryzanie w ramach 'he he he' tak btw, się ważny stał znowu, niech wie!), w każdym razie mam ochotę okazywać wsparcie prawdziwym gwiazdkom, po swojemu obserwując jak te fałszywe toną we własnym iluzorycznym bagienku.

dużo żalu to implikuje, powinno w sensie, ale mam już dość.

więc hip hopu znowu słucham, dużo, przesyłam reiatsu tym, którzy potrzebują dodatkowej dawki energii. budzi się coraz więcej zniesmaczenia mieszkańcami mego miasta i coraz więcej złości dziwnego typu, dla której będę musiał znaleźć jakieś ujście, tak po ludzku.

w tym teatrzyku się nawet w miarę odnalazł 923, a ja jakoś nie mogę. muszę wypluć te wszystkie syfy, jednak kuszącą opcją jest zrobić to komuś w twarz, więc duszę się z nimi narazie.

Ty ogarnij bałagan, bo ważna jest równowaga
Z resztą już za późno żeby nawracać
To nie krucjata i nie rób ze mnie Mesjasza
Zejdź na ziemię, prędzej czy później wszystko wraca.


i uważaj gdzie idziesz, swoje priorytety poogarniaj, bo ja się nie odwracam do tyłu.

trochę szkoda, co nie Jaca? ;)



Pieprzę ten sentymentalizm!
To jest: emocjonalny kanibalizm,
Ja na wave'ie jak na fali,
mając gdzieś rywali i wszystkich przyjaciół co przegrali.
Ci mali i duzi - intruzi, którzy z butami cisną w życie innych ludzi,
każdy potworny wstręt we mnie budzi.
Najchętniej rozpieprzyłbym ich uzi.


Słudzy w życiu cudzym, dopóty są dopóki widzą cel swej podróży,
Bliżsi, dalsi, jedni, drudzy, piorą brudy na wernisażu obłudy.
Po raz n-ty mówię ta tęsknota jest chora,
dziś to już wczoraj jutro będzie all right.
Talenty lubię Machelota jest pora,
dziś to twa zmora jutro będzie all right.


bless

hcz.

ps. aa, Bracia, jak nie macie co robić to bufujcie mnie przez sigil, bo dziś o 14 mam test do pracy dobrej, hej!


Thursday, November 3, 2011

the gate & the invasion

położywszy go na wokół, bramy zamknięte i wszystko anulowane. eschaton musi zebrać swe żniwo, kolejny jeździec rozkurwia, na reakcje położywszy takoż.

jeszcze się zobaczymy?



/\
/__\

you can't reach me

Thursday, October 27, 2011

Sunday, August 14, 2011

(...)




"Zerthimon wolał przyjąć w milczeniu karę Illithidów, aniżeli zdradzić swą nowo odkrytą siłę. 

Wiedział, że jeżeli okaże nienawiść, nie przysłuży się niczemu, lecz zaszkodzi innym, którzy myśleli tak, jak on. Zerthimon zdecydował się przebyć karę i umieszczono go pośród Słupów Milczenia i wystawiono na męki, trwające jeden obrót. 

Cierpiąc męki na Słupach, Zerthimon przeniósł swe myśli ku miejscom wolnym od bólu, dostępnym dla ducha, nie dla ciała. Przetrwał cały obrót, potem zaś znowu sprowadzono go przed oblicze Arlathiego Dwakroć Poległego. Zerthimon, wedle zwyczaju, wyraził wdzięczność za karę, którą musiał odbyć. Uczyniwszy to, utwierdził się w oczach Illithida jako niewolnik, chociaż serce jego pozostało wolne. 

Wzniósłszy się ponad własną nienawiść, Zerthimon sprawił, że Arlathii Dwakroć Poległy uznał go za słabego. 

Lecz kiedy nadszedł czas Wielkiego Powstania, Arlathii był pierwszym Illithidem, który poznał istotę śmierci z ręki Zerthimona i poległ po raz trzeci."

Trzeci Krąg Zerthimona: Zatopienie Woli

Thursday, August 11, 2011

Wednesday, June 29, 2011

bwehehe

majątek wywieziony, plecaki leżą pod ścianą, na kostki czekam, ostatnia dziwna imprezka i n opole, w trip ruszamy fuck yeah.

wakacje jak co roku należą do (doskonalszego) gbt w ramach podstawy, splotu i reptilian, więc na otwarcie:



powrót mesa @2011 na dobrym flow. a z wami - whatever.

ach, coby message był:

A Hundred Thousand Lemmings Can't Be Wrong!


mistyczny powrót nastąpi w jakieś wybrane dni. maybe.

ach i w ramach dobrego flow jeszcze jeden:



heheh nara i co z niektórymi do zobaczenia nad morzem.

m

Tuesday, June 7, 2011

K2

K2

Wiem, że spełnię ten sen.
Idę.
U podnóża góry ten jebany szczyt widzę
Od mrozu go pokryła ta biel, ale widzę ten cel, jak Wilhelm Tell.

Chwila zadumy, milknę w niej.

Taki film mam,
kiedy lawina spadnie na stok, może zginę bo zniknę w niej.

Wejdę tam.
Do pewnego dnia będę żył wiecznie, więc pieprze to że przedsięwzięcie jest niebezpieczne.
Ośnieżone skały mijam i poluzowała się lina mi,
ale chuja w to wbijam i idę dalej, mimo, że w oczy tu strach mi patrzy
Znam to uczucie, bo jest ludzkie, jestem taki jak Ty!

Wchodzę na teren lodem i złem skuty,
Zepsute mam podeszwy, wchodzi mi śnieg w buty.
Nagle melodia góry zagrała mi złe nuty, to niemożliwe jak 31-szy dzień w lutym!
Ale prawdziwe, bo leci lawina ta, obawiałem się tego blednie mi mina,

Ja nie mogę zginąć choć straszna jest siła ta,
ja i moja odwaga, dziwko Ty nie zatrzymasz nas!

Lecą zwały śniegu, ile sił mam w nogach
do szczeliny w skale, tam się przed nimi schowam.
Góra myślała, że upadnę i prysnę, ale
to co nas różni to jest to, że ja naprawdę myślę.

Szczelina schronienie mi daję,
kiedy umilkły huki pewnie na skale staję, trzeba iść dalej.

Słońce wzeszło wnet, blask odsłania szczyt i jego piękno,
Teraz jeszcze bardziej wiem, że chce to mieć.

(O tak długiej wyprawie nawet tu nie śniłem,
gdy wrócę przyjaciele spytają mnie - gdzie byłeś?)

Na drodze mam jaskinie pewnie wchodzę w nią
Nie mam pochodni,
ale smak sukcesu rozgrzał moją krew i polał ogniem ją. 
Po ciemku idę, z lodu słupy kolą, ale gdy dotykam ich lodowate kolumny płoną.

W końcu wychodzę, czuję przestrzeń, lodowate powietrze jest rześkie,
zostało parę kroków w górę jeszcze.
Na dole zostawiłem wszystko to jest fakt:
rodzinę, miasto i ten jebany hajs.

Ale teraz nie obchodzi mnie on, ej, w ogóle tu mnie,
jestem na górze na szlaku, po czek pójdę później.

Palce mi zamarzły, zesztywniał cały kark mi,
nie martwi mnie, że do krwi zdarte całe barki, bo
szczytu mnie korona woła,
wszystko co przeżyłem na dole, to szkoła życia, to jest nowa szkoła,

Stawiam nogi na K2, w dole majaczą coś małe widma,
rozkładam ręce, jakbym rozpościerał białe skrzydła...

I nie czuje już trudu tych kilometrów,
Jest następnym najlepszym, który wszedł tu.

vnm - k2 

Friday, June 3, 2011

meanwhile

Przygotowując się do rytuału, wyciągnąłem część moich magijnych itemów i zanim wybrałem te potrzebne postanowiłem zrobić zdjęcie, bo hahh oto ziemski rynsztunek Ophiela


pomimo corocznego palenia, zostawiania, wyrzucania i niszczenia podobnych artefaktów...

ahaha ten elfizm jest doskonały!

Friday, May 20, 2011

Tam, gdzie tak naprawdę jesteśmy cały czas.


Hueco Mundo 2011.

Przeczucia jeszcze bardziej przejebane niż w zeszłym roku.

Ha ha, przygotujcie się, serwitory, 118 wkracza, by poprzez 973 stać się 93 w 418.

Tab, bufuj.

AEPELIZAGE!

Thursday, April 7, 2011

chwil-a

Obiecałem update na ophiel.ciemnosc.com i tutaj, ale chwilę mi to zajmie. Ogarniam materiały, kontynuuje badania, wymyślam motki, wracam niebawem.

bless.

Wednesday, March 9, 2011

enochian blog


Krótko: jeśli kogoś to interesuje, reaktywowałem Sferę, jako że wracam do starych badań i pisania książki.

Nie mam zamiaru wrzucać sprawozdań z tych badań na Vortex, tamten blog ma doskonałą pozycję w google jeśli chodzi o temat, a siódmy e-mail w tym roku z pytaniami na temat Enochii i moich prac nad nią przeważył szalę obciążoną już rozmowami z Flamirem. Plus kilka prywatnych powodów, motywacja i takie tam.

no, póki co, to by było na tyle. stay tuned or not.

bless

Monday, March 7, 2011

zamiast dziennika


W każdym jest. Mechanizm samoobrony. Źródło odwagi. I siły.

Zabójca umysłu. Po trzykroć.

Wraz z umysłem ginie.

Jeśli go odczuwasz, to wszystko z Tobą w porządku, podobno.

Strach.

Albowiem każdy się czegoś boi. Uwolnienia. Samotności. Bólu. Demonów.

ach na temat tych ostatnich de facto miałem pisać, bo spałbym teraz, gdyby.

lecz nie. skorupa, mówią.

cóż, ja też wiele rzeczy mówię, a chyba nikt bliski nie bierze ich na poważnie.

cóż, będą cierpieć. 

bardziej. 

ach, shut up.

piękny dialog miałem przed oczami zasypiając. tak piękny, że teraz ładuję w siebie kolejne dawki alkoholu i nikotyny, niczym człowieczek z zaburzeniami.

something is wrong and no help is coming. 

empty fuckin' vessel. zapomniałbym się, czy coś?

ten mix poprzekładał cegiełki, Dean. o ile Cię to obchodzi.

poważnie. przydałoby się trochę zrozumienia. bez wyjaśniania. ostatnio dostałem tego kilka gramów, ale nie z tej strony z której powinienem. niemniej, było to całkiem miłe i zespół w miarę zgrany też.

może.

to fill the vessel? again? anybody? upthere? should I? can I? 

will I?

celestial wave of divine will? one more opportunity please.

inną opcją jest kilka kilogramów zapomnienia, ale przeszłość przeszłością i ciężko ją skasować. śmierć chyba tylko. chociaż częściowo udało się bez niej, tyle że na dobre to nie wychodzi.

gdyż przydałoby się kilka zapomnianych imion.

hahh, nie żebym się użalał nad sobą, daleko mi do tego.

to wszystko to tylko research. w ramach odnalezienia tego, co jest nie tak.

i tyle

...

 a ty? Ty uciekaj, uciekaj, UCIEKAJ po trzykroć, a potem schowaj się w swej skrzyni z kamienia. Lub też oddawaj się innym, aby zapomnieć o tym co w Tobie, wmawiaj sobie, że nauczono dobrze i nadal manifestuj persona non grata - dzieło, które tworzysz. A widzący ujrzą to dzieło i ominą Cię, niczym ścięte drzewo, gdyż niczym więcej dla nich będziesz. Nawet jagód spod niego nie zbiorą, bo nic dla nich warte nie bedą. Czyż źle uczynią? 


A wtedy szukaj. Szukaj w nich rzeczy, których w nich nie ma: emocji, uczuć, przyczyn. Gdy ich nie znajdziesz, stwórz je - wówczas swój głód żałosny zaspokoisz.

Lub wstań. 

Saturday, March 5, 2011

let that man get pass




Now I embody every characteristic of the egotistic
He know, he so, fuckin’ gifted
I just needed time alone, with my own thoughts
Got treasures in my mind but couldn’t open up my own vault
My childlike creativity, purity and honesty
Is honestly being prodded by these grown thoughts
Reality is catchin’ up with me
Takin’ my inner child, I’m fighting for it, custody

...

huh

....

Then you can't tell me nothing, right?

Excuse me, is you sayin' somethin'?

Ah uh, you can't tell me nothin'
You can't tell me nothin'
Ha ha, you can't tell me nothin'

...


które to już okrążenie?

...

Good morning. 

Friday, February 18, 2011

Fuzja

jak wyżej i niżej

Ewidentnie tym tętnie.

Wszystkie chętne pętle w tym tempie chętnie daj tu mi
dopóki mych powierzchni tnących doszczętnie nie stępie.

Cięcie, na wstępie elokwentnie, zjem cię.
Następnie twoje zdjęcie.

Dzień w dzień to jest moje zajęcie, obojętnie gdzie będziesz,
wiemy to oboje - zmiękniesz.

Wszędzie na patencie patent będzie zatem spięcie,
jakem MC mam tendencje rapem lać esencję,
sprawdź sekwencję - na ten temat więcej.

raptem cięcie.

pezet/noon ft. fokus - zimnafuzja

Tuesday, February 15, 2011

in and out


ostatnio mało ciekawie było na vortexie. same lyricsy w sensie. istotne, może. oddające coś, w sumie.

coś. dziś nie będzie piosenki w każdym razie, chociaż jeszcze nie mam pomysłu na notkę. piszę więc po jednym wersie, odchodzę od komputera, palę papieros, sprzątam,

siadam do komputera, piszę wers. a zatem znowu jak to ktoś nazwał "mroczne przemyślenia" xD

słucham vnm'a. dobry rap lubi moje ucho. albo odwrotnie. nie ma co udawać, że tak nie jest.

niedoceniany dobry rap. tak bardzo nie pasujący do wizerunku 'intelygenta', 'elyty', ekscentrycznego okultysty. lol.

ziomy jadą do Opola, ujebać się, potańczyć, pogadać, pośmiać, ujebać jeszcze raz i wyjechać. życie.

księżniczka gada o myciu okien z jakimś ziomem z budowy. pijana nieco, życie ech.

potem pójdzie pracować jako sprzątaczka i zarobi więcej niż ja na tych jebanych tłumaczeniach. życie.

jakieś śmieszne priorytety, jakieś śmieszne "taki/taka jestem", jakiś śmieszny facebook i seriale o niczym.

niczym życie, o niczym. a jak o czymś, to z ciągłym uczuciem niczego.

dziwnie sobie umeblowałem to szamańskie schronienie zwane życiem. przypomina czasem sen schizofrenika. albo jakby należało do kilkunastu różnych ludzi.

"u szczytu czeka na mnie korona, wszystko co przeżyłem na dole to szkoła."

gdy byłem święty, szybko mnie tego pozbawiono i sprofanowano. gdy byłem wielki, okazało się, że nie byłem, że to tylko technika. gdy miałem wytyczoną ścieżkę, okazało się, że to nie ścieżka.

deja vu.

niemniej nakurwiam. trochę. grunt, że jest grunt. grunt, że nogami stoję na ziemi, a za oczy mam gwiazdy.

dobrze, że mocy mam więcej niż inni i przyjaciół wpływowych. szkoda, że placówki edukacyjne zniszczyły mój geniusz, ale to było nieuniknione.

czekam więc tylko na lepszy system.

a póki co wiem, że ayahuasca mnie wyleczy z takich dziwnych podróży.

Sunday, January 23, 2011

self machine


I saw the mirror starin’ back at me
And it told me I’m a self machine
I saw the mirror starin’ back at me
And it told me I’m a self machine

It said I gave you these scars
And I gave you these wounds
I told you the false
And I showed you the truth

I saw the mirror staring back at me
And it told me I’m a self machine

Lonely robot in a wasteland
rusting in a lonely harbor
Lonely robot in a wasteland
rusting in the harbor’s water

I’m not a human if you say I’m not
I’m not a human if my engines lock
And this motor that you call my heart
Is another machine that will stop

And the impression of my self machine
The word was spoken and it was foreseen
Now we’re too well too bothered in between
A pic so lost on my computers screen

Lonely robot in a wasteland
Rusting in a lonely harbor
Lonely robot in a wasteland
Rusting in the harbor’s water

I’m not a human if you say I’m not
I’m not a human if my engines lock
And this motor that you call my heart
Is another machine that wont stop

Wait harbor, wait
Water still, water still
And shake, the ground will shake
Out stand still, out stand still

Lonely robot in a wasteland
Rusting in a lonely harbor
Lonely robot in a wasteland
Rusting in the harbor’s water

I’m not a human if you say I’m not
I’m not a human if my engines lock
And this motor that you call my heart
Is another machine that won't stop
Won't stooooooop

I’m not a human if you say I’m not
I’m not a human if my engines lock
And this motor that you call my heart
Is another machine that won't stop 

Saturday, January 15, 2011

Wybrałbyś?

  Od zawsze jeden z moich ulubionych aspektów Sigil i Planescape. Wybrałbyś?




Atar / Zatraceni

Według nich wszystkie wielkie potęgi to kłamcy! Ci, którzy nazywają się "bogami" planów są śmiertelnikami tak jak my. Nie ulega wątpliwościom, są bardzo potężni, ale nie są bogami. W końcu mogą umrzeć, muszą też dbać o swoich wyznawców i często walczą między sobą niczym dzieci. Thor, Zeus i reszta to oszuści.
Oczywiście może istnieć prawdziwy bóg, a nawet kilku, ale ich potęga jest poza wszelkim zrozumieniem. Nie można ich zobaczyć, zrozumieć ani rozmawiać z nimi.
Zatraceni nie są jednak głupi. "Pozwólmy tym potęgom nazywać się bogami" - powiadają. "Obrażanie ich jest niewarte świeczki. W końcu z całą swoją potęgą mogliby być groźnymi wrogami". Atar chcą tylko poznać prawdę o wszystkim i spojrzeć nieznanemu prosto w twarz.

Loża Ponurych

"Wszystko jest bezsensowne" - twierdzą członkowie tej frakcji - "więc po prostu daj sobie spokój. Kto powiedział, że rzeczywistość musi mieć sens?". Dla tej bandy wieloświat nie jest nawet okrutnym żartem, gdyż to nadawało by mu wtedy sens. Głupcy z innych grup niechaj sobie biegają i próbują nadać wszystkiemu znaczenie. Zmarnują sobie życie, ot co. A nazywają Lożę Ponurych szaleńcami - hah!
Oto credo ponuraka: "Wieloświat jest bezsensowny i powinien taki być." I to wszystko, jasne i proste. Nie: "Wieloświat nie ma znaczenia", ponieważ jest to znaczenie samo w sobie.
Potencjalni członkowie Loży powinni zrobić trzy rzeczy: nie doszukiwać się sensu we wszystkim, akceptować to, co się stanie i patrzeć do wnętrza. Skoro na zewnątrz wszystko jest bez sensu, to "Czy wewnątrz też?"

Wyznawcy Źródła / Bogowcy

Dla tych ludzi wszystko jest boskie. Każdy może wznieść się na wyżyny - jeśli nie w tym życiu, to w następnym. Musisz być tylko cierpliwy. Chodzi o to, że wszystko - pierwszaki, sferowcy, oczekujący, gestorzy, każde istnienie - wszystko jest poddawane próbom. Przetrwać, odnieść sukces i wspiąć się wyżej jest celem każdego bytu. Jeśli się nie uda, to po reinkarnacji spróbuj ponownie.
Oczywiście to nie jest aż takie proste. Po pierwsze, nikt naprawdę nie wie czym owe próby są. Trzeba być dobrym, złym czy co? Bogowcy próbują to rozwikłać. Po drugie, można się cofnąć, sknocić coś i wrócić jako niższa istota w kolejnym życiu.
Tak więc widzisz, Wyznawcy Źródła twierdzą, że to jest sensem wieloświata. Pierwszy Plan Materialny, Wewnętrzne i Zewnętrzne Plany mają na celu poddawać nas próbom i oczyszczać. To tylko kwestia poznania co jest owym próbom poddawane i jak. Gdy to się stanie, Bogowcy będą mogli przyśpieszyć koniec wszechświata i zacząć jakieś nowe życie.

Straż Zagłady

Słyszałeś kiedykolwiek o entropii? Rozejrzyj się, wszystko dookoła rozpada się na kawałki. Ludzie umierają, kamienie erodują, gwiazdy gasną, planety znikają. To jest właśnie entropia - los wieloświata. Kupa ludzi twierdzi, że to straszne, ale nie Straż Zagłady. Są pewni tego, że nic nie jest wieczne. Tak powinno być, bo taki jest cel wszystkiego.
Ci, którzy próbują naprawiać rzeczywistość - powstrzymać rozkład i poskładać wszystko do kupy - oni wszystko pochrzanili. Walczą z naturalnym celem wieloświata, próbują zrobić coś nienaturalnego. Są w błędzie.
Nie zrozum ich źle. To nie jest tak, że jak ktoś zbuduje dom, to oni mu go zburzą. Dom jest częścią rozkładu. Kamieniarz obrobi kamień na mur, drwal zetnie drzewo na deski, później termity te deski zeżrą aż dom sam się rozwali. I o to im chodzi. Tylko ci, którzy nie zrozumieją tego, biegają jak szaleńcy i burzą wszystko dookoła.

Grabarze

Życie to żart, wielka sztuczka. Nikt nie jest żywy - co więcej nie ma takiego czegoś jak życie. Jasne, denaci są martwi w porównaniu do nas, ale wszyscy inni też są martwi - po prostu jeszcze o tym nie wiedzą. Więc o co chodzi? To proste: "Wszystkie światy i wszechświaty są tylko cieniami innej egzystencji". Wieloświat - tu właśnie trafiają, gdy umrą.
Popatrz, czy byłoby tyle cierpienia i bólu gdyby ludzie byli naprawdę żywi? Jasne, że nie! Życie powinno być świętem wypełnionym pozytywnymi uczuciami. Nasza egzystencja jest nudna, pełna bólu i żalu. I to ma być święto? To drwina z prawdziwego życia.
Koleś, który się pośpieszy, umrze jako głupiec i będzie musiał wszystko powtarzać po prostu traci czas. Chodzi o to, by szanować Śmierć i nie traktować jej jako sługi.

Przeznaczeni / Zaborcy

Ta frakcja twierdzi, że wieloświat należy do tego, kto potrafi się w nim utrzymać. Każdy jest kowalem swojego losu i nie można nikogo za nic winić. Ci, którzy jęczą nad brakiem szczęścia są słabi. Gdyby dane im było odnieść sukces, odnieśliby go. Oto jak działa wieloświat według Przeznaczonych: każdy ma potencjał, by być kimś wielkim, ale to nie znaczy, że im się uda. Tylko ci, którzy ciężko pracują, otrzymują to, na co zasłużą.
Nie ma co rozpaczać nad tymi, którym się nie udało - to ich wina, bo byli słabi. Niektórzy twierdzą, że to okrutna filozofia, ale to tylko próba usprawiedliwienia własnej słabości. Wciąż istnieje współczucie, ale trzeba na nie wpierw zasłużyć.
Wielu twierdzi, że to tylko czcze gadanie, ale Przeznaczeni wyjaśniają, że to coś więcej. Jest wiele rzeczy, na które trzeba zapracować, chociażby szacunek. Jest to coś, jak twierdzą Zaborcy, czego nie można odebrać siłą.

Stowarzyszenie Porządku

Guwernanci twierdzą, że wszystko ma prawa. Ludzkość ma prawa, Sigil ma prawa. Nawet Niższe Plany mają swoje prawa. Jeśli pozna się te prawa, to można sporo zyskać wykorzystując je do własnych celów oraz wiedząc jak je złamać i nie dać się złapać.
Jeśli wszystko ma prawa, to plany też je mają. A skoro wszystko ma prawa, to można się ich nauczyć. Widzisz do czego zmierzam? Trzeba poznać prawa wszystkich planów i nauczyć się, jak je złamać, jak wykorzystać je jako atut. Stać się w tym mistrzem i zdobyć prawdziwą potęgę.
Więc inni niech sobie biegają dookoła i szukają znaczenia wieloświata. Nieważne czy jakieś ma, ponieważ to i tak nic nie powie o tym, jak działa. Znać reguły działania wieloświata - to jest najważniejsze. Na cholerę komuś wiedza o tym co on znaczy, skoro wie, jak zmusić go do robienia tego, czego chce?

Wolna Liga / Autonomi

To nie jest frakcja i nikt jej nie może rozkazywać. Idei, według której ktoś ma monopol na prawdę, a cała reszta jest w błędzie, nie należy dawać wiary. Kto ma rację? Guwernanci? Łaskobójcy? Chaosyci? Od kiedy mądry hazardzista stawia wszystkie pieniądze na jeden rzut?
No tak, ale każdy musi należeć do jakiejś grupy, jeśli chce przeżyć. Wolna Liga jest nieformalną grupą ludzi myślących właśnie w ten sposób. Dzielą się wiadomościami, pracą i pilnują się nawzajem. W takim miejscu jak plany nikt nie może czuć się zbyt bezpiecznie.
Niektórzy zwą Autonomów tchórzami, którzy nie mogą się zdecydować na jedno wspólne zdanie. Autonomi mają siebie za wolnomyślicieli, nie wierzących ślepo w jedną ideologię. Po prawdzie są w tej organizacji tacy, którzy nie chcą dokonać wyboru, bojąc się jednej z potęg. Z drugiej strony jest w niej pełno ludzi poszukujących jednej prawdy. Niektórzy z nich nawet myślą o założeniu własnych frakcji.

Harmonium

Tajemnica wieloświata? To proste i każdy członek Harmonium ją zna. A brzmi ona: "Harmonium ma zawsze rację". Celem każdego oświeconego bytu w wieloświecie jest żyć w harmonii z każdym innym. Rozejrzyj się. Wojna i pokój - to są jedyne prawdziwe stany wieloświata.
Harmonium zna tylko jeden sposób na to, żeby osiągnąć pokój: ich sposób. Wojna albo pokój - jesteś z nami lub przeciwko nam - to jedyne wybory, jakich można dokonać. Harmonium wierzy, że celem wieloświata jest harmonia i gotowe jest rozprzestrzeniać tą wiarę na wszystkich planach. Jeśli trzeba będzie rozprzestrzeniać tę prawdę mieczem - cóż, Harmonium jest na to gotowe.
Oczywiście pokój nie musi zapanować natychmiast, ale za każdym razem, gdy Harmonium pozbędzie się przeciwnika, wieloświat jest o jeden krok bliżej od osiągnięcia harmonii.

Łaskobójcy

Według tej frakcji sprawiedliwość jest wszystkim i nikt nie może się z niej nabijać. Ci, którzy spróbują, będą mieli do czynienia z Łaskobójcami. Może więc lepiej nie próbować. Celem istnienia praw jest to, żeby były egzekwowane.
Sprawiedliwość wyplenia zło z jednostki i czyni je lepszymi, a więc takimi, które mają prawo przebywać w wieloświecie. Gdy już każdy zostanie oczyszczony, wieloświat stanie się doskonały, a więc osiągnie swój cel.
Nie wszyscy zgadzają się z logiką Łaskobójców. Dla nich Czerwona Śmierć nie jest ponad prawami ani nawet właściwa w tym, co robi. Łaskobójcy nie lubią tych, co tak twierdzą, ale nie mogą ich za to skrzywdzić. Przynajmniej nie w większości miejsc… Bo widzisz, Łaskobójcy nie stanowią praw, oni tylko je egzekwują. Nie są lepsi od niektórych frakcji, ale też nie gorsi od innych.

Liga Rewolucyjna / Anarchiści

"Te plany, te potęgi, one wszystkie są wypaczone!" krzyczą członkowie tej frakcji. "Prowadzą ludzi w złą stronę, czyniąc ich niewolnikami. Stare wierzenia są kłamstwami!". Liga Rewolucyjna twierdzi, że wszyscy - Guwernanci, Chaosyci, Łaskobójcy, Atar - wszyscy mają prawdę gdzieś. Te frakcje mają majątki, strażników i wpływy. Nie dbają już o prawdę, a o własny interes.
Cóż, Anarchiści mówią, że czas na zmiany. Czas, by zerwać łańcuchy i szukać prawdy. Stanie się to, gdy tylko zerwie się więzy z innymi frakcjami. Trzeba mieć możliwość dokonywania własnych wyborów, ale czy którakolwiek frakcja łatwo wypuści swojego członka? Wyobraź sobie Harmonium mówiące: "Jasne, masz rację, jesteśmy w błędzie. Znajdź swoją własną ścieżkę". Nie ma co na to liczyć!
Gdy frakcje upadną, będzie można szukać prawdy. Rozwalić ją i odbudować z części, które pozostaną - to jedyna droga.

Znak Jedynego / Znakowcy

Każda osoba, każdy byt jest unikalny. To jest właśnie najpiękniejszą rzeczą we wszechświecie - każda istota, żywa czy martwa, jest inna. "To całkiem proste" - powiedziałby Znakowiec - "Świat istnieje tylko dlatego, że umysł go sobie wyobraża. Bez niego świat znika". Oznacza to, że każdy Znakowiec jest najważniejszym bytem wieloświata. Gdyby nie istniał żaden Znakowiec, nie istniałby też wieloświat i inne frakcje by zniknęły.
Tak więc lepiej być miłym dla Znakowców, bo mogą przestać sobie ciebie wyobrażać. Myślisz, że to niemożliwe? Może i nie, ale po co ryzykować? Wiele osób znika nagle bez śladu, a jeszcze więcej to wrogowie Znakowców. Skłania do myślenia, prawda?

Stronnictwo Doznań / Czuciowcy

Według Czuciowców wieloświat można prawdziwie poznać tylko za pomocą zmysłów - jedynych dowodów istnienia. Jeśli czegoś nie można poczuć, to nie istnieje, jeśli nie możesz posmakować zupy, to nie jest ona zupą. Jedynym sposobem poznania świata są zmysły.
To nie jest trudne do zrozumienia. Co jest prawdziwe: opis róży czy sama róża? Tylko głupiec wybrałby opis. Nie pachnie, nie kłuje, nie ma koloru. Zerwać różę - to jest prawdziwe. Można ją poczuć, powąchać, doznać.
Wieloświat ma oczywiście ograniczenia i nie można doznać go w całości. Trzeba rozkoszować się jego intensywnością, badać jego złożoność. Nie pij wina tak po prostu, znajdź w nim najpierw wszystkie smaki. Nim skończysz, odróżnisz wino Arboreańskie od Ysgardiańskiego, rozpoznasz winiarnię, w którym je stworzono. Tylko wtedy sekrety wieloświata zaczną się rozjaśniać.

Rząd Niedoścignionych

Powiadają, że nie ma co się zastanawiać - trzeba działać! Działanie podjęte bezmyślnie jest najczystszą formą myślenia. Gdy rębacz wie, co ma robić bez myślenia o tym, staje się jednością z wieloświatem.
To idzie tak: każdy jest częścią wieloświata i nie ma rzeczy poza nim. Szybko odkrywa, że każdy byt wie jak działać we właściwym momencie. Problem w tym, że koleś zaczyna myśleć i wszystko się chrzani. Myślenie opóźnia i prowadzi do zwątpienia. Pokonuje instynkt i oddziela byt od wieloświata. Do czasu, aż byt sobie wszystko przemyśli, właściwe działanie we właściwym czasie znika bezpowrotnie.
Co jest w tym atrakcyjnego? Gdy ciało i umysł są w harmonii, duch harmonizuje się z wieloświatem. A wtedy byt poznaje cel wieloświata i znajduje w nim swoje miejsce.

Kaosyci / Chaosyci

Kaosyci twierdzą, że wieloświat zrodził się z Chaosu, że wieloświat JEST Chaosem. Nie istnieje porządek, nie istnieje forma. To jest sens wieloświata, którego inni zwyczajnie nie potrafią zrozumieć. Rozejrzyj się. Czy istnienie ma jakąś określoną formę? Czy określony porządek nadaje temu wszystkiemu znaczenie? Nie.
Więc po co z tym walczyć, skoro Chaos wszystko określa? Ma swój własny urok. Poprzez patrzenie w głąb Chaosu, podziwianie jego różnorodności i rozumienie go, Chaosyci poznają sekrety wieloświata. Chcą się bawić wewnątrz Chaosu i być częścią jego niekontrolowanych mocy.



Źródło 1
Źródło 2

Friday, January 14, 2011

och


demony.

z boku patrzymy i w ogóle.

To co zbudowałeś w ogniu wojen zburzę
Weź lepiej już pogadaj ze swoim Aniołem Stróżem
Pozwól, że powtórzę jako, że mam naboje w piórze
Zawsze na dwoje wróżę, te blizny są na mojej skórze
Ty, możesz nie zasnąć znowu tak trochę dłużej
To jakbyś przygrał w chuja z Morfeuszem

chociaż de facto nie wiem kto przygrał, bo to my nie śpimy którąś noc z kolei.
grunt, że chyba wiemy czemu, po co, umiemy to zwalczyć, ale wówczas nie miałoby to sensu. a ma.

To spacer przez chodniki łez, jakbym włączył GPS
A jak wróg na linii jest to ściągam go jak Vinnie Paz
Dziki bez, dziki bez, bez. Dziki bez.
Tutaj się słyszy sens
Wie skąd, po co i kim jest

i w ogóle. gry i zabawy.

Jad rzuconych słów wsiąka w ten betonowy grunt brat
Tylko jedna szansna, nie ma dubla – jasny układ
A ta układanka trudna – to po to, żebym czas ci ukradł bracie
W tym układzie jestem graczem, układaczem słów i znaczeń.

zastanawiamy się co by tu spierdolić. spalić most jakiś czy coś. dobrze szło nam to i pchało do przodu zawsze. tancerze na niewidzialnej nitce nad przepaścią. a filiżanka się przepełnia.

co zrobisz? co zrobisz? co zrobisz?

a w głowie cały czas, że przecież

przed wyruszeniem w drogę, należy zebrać drużynę.

he he.

tu w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie
ślepy malarz ciągnie kreskę jakby pędzlem na obrazie
póki na sztaludze płótna jego twarz ma wiele imion
nie mam złudzeń, że od jutra rzeka musi dalej płynąć.

niewiele zależy bracie, od tego czy się żegnacie
dużo więcej - czy wracacie.
 
a gadać nam się chcę z niewieloma. i co?

Wednesday, January 5, 2011

całe życie



...jebana litania

jest taki a taki
on nie rozumie!
lepiej by było żeby był taki a taki
ciężko jest z nim 
powinien iść do pracy
ma wyjebane
jak można tak żyć

[no to zobaczysz]

oczywiście nic w oczy, w oczy jest ładny uśmiech i "tak, masz rację".



filiżanka jest prawie pełna. a dla ludzi gadających za plecami mam but na twarz a nie uśmiech.

szkoda słów.

Sunday, January 2, 2011