Wednesday, March 9, 2011

enochian blog


Krótko: jeśli kogoś to interesuje, reaktywowałem Sferę, jako że wracam do starych badań i pisania książki.

Nie mam zamiaru wrzucać sprawozdań z tych badań na Vortex, tamten blog ma doskonałą pozycję w google jeśli chodzi o temat, a siódmy e-mail w tym roku z pytaniami na temat Enochii i moich prac nad nią przeważył szalę obciążoną już rozmowami z Flamirem. Plus kilka prywatnych powodów, motywacja i takie tam.

no, póki co, to by było na tyle. stay tuned or not.

bless

Monday, March 7, 2011

zamiast dziennika


W każdym jest. Mechanizm samoobrony. Źródło odwagi. I siły.

Zabójca umysłu. Po trzykroć.

Wraz z umysłem ginie.

Jeśli go odczuwasz, to wszystko z Tobą w porządku, podobno.

Strach.

Albowiem każdy się czegoś boi. Uwolnienia. Samotności. Bólu. Demonów.

ach na temat tych ostatnich de facto miałem pisać, bo spałbym teraz, gdyby.

lecz nie. skorupa, mówią.

cóż, ja też wiele rzeczy mówię, a chyba nikt bliski nie bierze ich na poważnie.

cóż, będą cierpieć. 

bardziej. 

ach, shut up.

piękny dialog miałem przed oczami zasypiając. tak piękny, że teraz ładuję w siebie kolejne dawki alkoholu i nikotyny, niczym człowieczek z zaburzeniami.

something is wrong and no help is coming. 

empty fuckin' vessel. zapomniałbym się, czy coś?

ten mix poprzekładał cegiełki, Dean. o ile Cię to obchodzi.

poważnie. przydałoby się trochę zrozumienia. bez wyjaśniania. ostatnio dostałem tego kilka gramów, ale nie z tej strony z której powinienem. niemniej, było to całkiem miłe i zespół w miarę zgrany też.

może.

to fill the vessel? again? anybody? upthere? should I? can I? 

will I?

celestial wave of divine will? one more opportunity please.

inną opcją jest kilka kilogramów zapomnienia, ale przeszłość przeszłością i ciężko ją skasować. śmierć chyba tylko. chociaż częściowo udało się bez niej, tyle że na dobre to nie wychodzi.

gdyż przydałoby się kilka zapomnianych imion.

hahh, nie żebym się użalał nad sobą, daleko mi do tego.

to wszystko to tylko research. w ramach odnalezienia tego, co jest nie tak.

i tyle

...

 a ty? Ty uciekaj, uciekaj, UCIEKAJ po trzykroć, a potem schowaj się w swej skrzyni z kamienia. Lub też oddawaj się innym, aby zapomnieć o tym co w Tobie, wmawiaj sobie, że nauczono dobrze i nadal manifestuj persona non grata - dzieło, które tworzysz. A widzący ujrzą to dzieło i ominą Cię, niczym ścięte drzewo, gdyż niczym więcej dla nich będziesz. Nawet jagód spod niego nie zbiorą, bo nic dla nich warte nie bedą. Czyż źle uczynią? 


A wtedy szukaj. Szukaj w nich rzeczy, których w nich nie ma: emocji, uczuć, przyczyn. Gdy ich nie znajdziesz, stwórz je - wówczas swój głód żałosny zaspokoisz.

Lub wstań. 

Saturday, March 5, 2011

let that man get pass




Now I embody every characteristic of the egotistic
He know, he so, fuckin’ gifted
I just needed time alone, with my own thoughts
Got treasures in my mind but couldn’t open up my own vault
My childlike creativity, purity and honesty
Is honestly being prodded by these grown thoughts
Reality is catchin’ up with me
Takin’ my inner child, I’m fighting for it, custody

...

huh

....

Then you can't tell me nothing, right?

Excuse me, is you sayin' somethin'?

Ah uh, you can't tell me nothin'
You can't tell me nothin'
Ha ha, you can't tell me nothin'

...


które to już okrążenie?

...

Good morning.